Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Opinie’ Category

Od jakiegoś czasu zastanawiam się, dlaczego książki o niskich walorach literackich, mierne i głupie, zyskują tak dużą popularność. Odpowiedzi na to pytanie może być wiele. Nie będę się tu jednak starała wymienić ich wszystkich i nie mam też zamiaru zbyt głęboko wchodzić w temat. Chcę natomiast wskazać dwa zjawiska, które, jak sądzę, mogą mieć duży wpływ na nasze pobłażliwe podejście do złej literatury. Jedno z tych zjawisk wynika z przeszłości, a drugie stanowi zapowiedź tego, co czeka nas w przyszłości. Oba zaś łączą się z pojęciem wrażliwości – wrażliwości na sztukę i piękno, czyli z umiejętnością czerpania przyjemności z odbioru kultury wysokiej i odróżniana jej od niskiej.

Jakie są to zatem zjawiska? Pierwsze z nich, to pokutujące wciąż przekonanie, że tekst wydany w formie książki musi być czymś wartościowym, a czytanie książek, jakie by one nie były, jest czynnością godną pochwały. Nic bardziej błędnego. Książka jest dziś towarem i jak każdy inny towar może być dobra lub zła. Nie ma się tu co rozczulać. Takie są fakty. Nigdy nie pisano więcej książek niż w dzisiejszych czasach. Nic dziwnego, że pojawiają się ludzie, którzy traktują zawód pisarza wyłącznie jako zarobek. Nasz szacunek do „książki w ogóle” trzeba niestety odstawić do lamusa. To przykre, lecz trwanie w błędnym przekonaniu jest jeszcze gorsze – uniemożliwia nam rzetelną ocenę i utrudnia wybór.

Drugie zjawisko – związane z przyszłością – to fakt, że kultura pikuje w dół na łeb na szyję. A my razem z nią. Nie stawiam się tu wcale w pozycji świadomego obserwatora, który zapłacze nad upadkiem albo będzie złorzeczył. Tak samo jak wszyscy podlegam tej wszechogarniającej manipulacji, mającej zrównać wszystkich do standardu, tak, byśmy potem wszyscy produkowaną papkę grzecznie przeżuwali. I nie widzę w tym żadnego spisku. To jest po prostu biznes. Muszę też przyznać, że choć już wcześniej przeczuwałam, że „coś jest nie tak”, dopiero niedawno zrozumiałam, na czym tak naprawdę problem polega. Otóż współczesna cywilizacja nas uwodzi, roztacza wizje łatwego, przyjemnego i ekscytującego życia, które można kupić za pieniądze, dodatkowo z gwarancją błogiej szczęśliwości. A to jest oczywiście kłamstwo. Szczęście chodzi własnymi drogami, a udanego życia za żadne pieniądze się nie kupi. Kupić się nie da, bo sami w sobie musimy je stworzyć. Nic tego nie zmieni. Choć oczywiście można, z dużym nawet powodzeniem, żyć złudzeniami, fałszywym istnieniem – jak sława, popularność, sukces, dobrobyt i wszystkie te współczesne bożyszcza. Jeśli komuś to odpowiada, proszę bardzo. Mnie jednak niemiłosiernie drażni, gdy ktoś mi mówi, co jest wartościowe, a co nie, czym mam się zachwycać, z czego śmiać, a co potępiać, co jest „trendy”, a czym należy gardzić. Oczywiście cały czas mówię o kulturze masowej, o tym co stara się ona nam narzucić. Bo stara się. Wbrew szumnym hasłom tolerancji, wielokulturowości, wolności słowa, praw człowieka. I to jest największe zakłamanie. Pod sztandarem tolerancji wyśmiewa się religię. Stawiając na sukces zawodowy i emancypację kobiet, poniża się ich rolę jako matek i osób scalających ognisko domowe. Adorując konsumpcję, traktuje się człowieka jako towar. Zachłystując się technologią sprowadza się ludzką aktywność do funkcji zewnętrznych, sprawiając, że człowiek oddala się od samego siebie, od swojego wewnętrznego świata, czy, jak ktoś woli, duszy. Zaś ulegając złudzeniu o łatwości komunikacji i nawiązywania relacji z innymi, ludzie odsuwają się od siebie, uciekając przed wszelkimi trudnościami.

Nic dziwnego, że w atmosferze takiego zakłamania, gdy rzeczy błahe przedstawia się jako niezwykle cenne, a sprawy najważniejsze traktuje się z politowaniem, również nasza wrażliwość na literaturę zostaje zmanipulowana.

Aby zachować autonomię myślenia nie wystarczy jednak sama świadomość, że rzeczywistość, którą tworzy popkultura, jest prostacka i zwraca się przeciwko człowiekowi. Trzeba też aktywnie się jej przeciwstawiać. Możemy po prostu wyłączyć telewizor, nie oglądać kolejnych hollywoodzkich superprodukcji, nie czytać bestsellerów. Czy naprawdę tak wiele wtedy stracimy? Nie. Mam przekorną naturę, dlatego im coś bardziej reklamowane i chwalone (oczywiście przez mass media) tym mniej mnie to interesuje. Nie obejrzę kolejnego amerykańskiego filmu akcji z ludźmi o niebieskich twarzach, ani nie przeczytam kryminału wprost ze Szwecji. Moje prawo. Oczywiście. Ale jak się głębiej zastanowić, nie jest to po prostu fanaberia ani snobizm. To jest obrona przed narzucanymi nam schematami myślenia, przed ugrzęźnięciem w obrazach i emocjach, konstruowanych już nawet nie dla rozrywki (o sztuce nie wspominając), ale dla odniesienia kasowego sukcesu. Nie chcę być tylko odbiorcą towaru. Chcę wiedzieć, że gdy ktoś kręci film, czy pisze książkę, robi to z jakiejś ludzkiej potrzeby – z pasji, miłości, dla siebie, dla mnie, dla drugiego człowieka. Może jest to banalne, idealistyczne, naiwne, czy jakie tam jeszcze chcecie. Ale już tak mam. Jestem uczulona na fałsz.

Wracając  do tematu wrażliwości. Jest jeszcze jeden powód, dla którego w wielu takich „atrakcjach” nie chcę uczestniczyć. Otóż, ku mojemu zdziwieniu (nie wiem, czemu mnie to tak zdziwiło), wszystko co oglądamy i czytamy kształtuje nasz gust. Kształtuje nas. I wcale nie jest tak, że można bezkarnie raczyć się chłamem, a potem skwitować sprawę: „To był chłam!” I pójść sobie dalej. To niestety w nas zostaje. Osadza się. Im częściej podajemy się marnej rozrywce, niskim emocjom, tandetnym obrazom tym mniej nam one przeszkadzają. Nasza tolerancja wzrasta[1]. No i śmiejemy się z miernych kabaretów, ekscytujemy tanią sensacją i gorszymy bebecharskimi tok-szołami. Tracimy w ten sposób własne zdanie, tracimy siebie. Jest to działanie przeciwko naszej wrażliwości, wręcz przeciwko naszej godności. Tendencja równania w dół jest wszechobecna i ciągle się nasila. A im w naszym życiu więcej tandety, tym bardziej tandetni sami się stajemy. Wrażliwość na sztukę, piękno i mądrość, bezpowrotnie się ulatnia…


[1] Może powinniśmy się cieszyć? Niedługo już nic nas nie zgorszy i będziemy supertolerancyjni (Tylko niech ktoś, nie daj Boże, nie każe nam czytać tego staroświeckiego Mickiewicza!)

Reklamy

Read Full Post »

Brzydula. Pamiętnik

Książka napisana przez Julię Kamińską, odtwórczynię głównej roli w serialu BrzydUla. Niestety, w swej naiwności, banalności i głupocie książka ta przerasta już i tak niezbyt mądry serial. A dlaczego o niej piszę – bo prezentowane są tu współczesne schematy myślenia o ambicjach i marzeniach ludzi, jak również pokazana jest rzeczywistość w jakiej funkcjonują „młodzi, zdolni, atrakcyjni”, brrrrr…..

Analiza książki

1.   Młodzi ludzie

Bohaterowie Pamiętnika Brzyduli to młodzi dorośli. Postacią, o której siłą rzeczy wiemy najwięcej, jest Ula Cieplak, literacka autorka pamiętnika. Młodzi dorośli, tacy jak Ula, stojący na progu kariery zawodowej, muszą odnaleźć się we współczesnym świecie, w którym jednym z podstawowych atutów jest uroda. Ula, choć wszechstronnie wykształcona, pracowita i uczciwa ma spore kłopoty ze znalezieniem odpowiedniego dla siebie zajęcia.

Młodzi ludzie zobrazowani w Pamiętniku to pracownicy domu mody Febo&Dobrzański. Ich działalność związana jest z zagadnieniami finansowymi, marketingowymi, artystycznymi (moda). Praca wymaga często poświęceń, tworzenia projektów po godzinach, wyjazdów służbowych, ale zdarzają się przyjemne momenty, jak imprezy i przyjęcia. Życie zawodowe to również konflikty i intrygi. Oprócz pracy ważne są relacje towarzyskie i partnerskie. Bohaterowie zabiegają o swoje względy, mamy tu romanse, zdrady, wyznania miłości, a także obojętność, oszustwo i rozczarowanie.

Świat biznesu związanego z modą jest przedstawiony jako atrakcyjne środowisko życia, do którego wstęp mają w zasadzie tylko ludzie „ładni”. Dla Uli, jako pozbawionej tej cechy, praca w domu mody, choć poniżej jej kwalifikacji, jest awansem społecznym.

Spośród młodych ludzi przedstawionych w pamiętniku mamy też Maćka, przyjaciela Uli, którego marzeniem jest wyjazd w celach zarobkowych do Anglii lub Irlandii.

2.    Główni bohaterowie

Główną bohaterką Pamiętnika jest Ula Cieplak, która wraz z rodziną mieszka w Rysiowie. Kiedy ją poznajemy ma już dwadzieścia pięć lat i rozpaczliwie szuka pracy. Dziewczyna jest bardzo dobrze wykształcona, skończyła ekonomię na SGH, zna języki obce, ukończyła kurs języka HTML, prawa autorskiego i wiele innych. Niestety pracodawcy uważają, że nie nadaje się do zawodów reprezentacyjnych. Jest, jak sama twierdzi, po prostu za brzydka. Ma aparat ortodontyczny na zębach, okulary o ciemnych, szerokich oprawkach i grzywkę. Bywa niezdarna, popełnia gafy i brak jej obycia w towarzystwie. Nie umie się też ładnie ubrać. W szkole podstawowej nie była lubiana, uważano ją za kujona. Tymczasem Ula po prostu lubiła się uczyć, zwłaszcza matematyki, którą ceniła za jej konkretność i logikę. Była też dobra z polskiego, wiedziała jakie upodobania ma dany nauczyciel i pisała wypracowania tak, by mu się podobały. Z perspektywy lat Ula ocenia, że była chyra, nazywa się „małym, cwanym, kalkulującym brzydactwem”[1]. Uważa się za osobę nijaką.

Rodzina Uli Cieplak to ojciec i młodsze rodzeństwo – brat Jasiek i najmłodsza siostra Beatka. Ich matka umarła, gdy Ula chodziła do liceum, a Beatka była niemowlęciem. Ojciec zupełnie się załamał. Oprócz nauki w liceum dziewczyna musiała więc zajmować się domem i opieką nad rodzeństwem. Bardzo dzielnie sobie z tym poradziła. W końcu ojciec otrząsnął się z żałoby i Ula mogła wrócić do trybu życia licealistki. Cały czas brała jednak aktywny udział w wychowywaniu rodzeństwa. Ula ma w Rysiowie przyjaciela z dzieciństwa, Maćka, który zawsze towarzyszy jej w trudnych chwilach.

Historia opisana w Pamiętniku rozpoczyna się tuż przed tym, jak ojciec Uli znajduje ogłoszenie z ofertą pracy w domu mody, zlokalizowanym w centrum Warszawy. Ula początkowo nie jest zainteresowana, bo uważa, że z powodu swojego wyglądu nie nadaje się do takiej pracy. Postanawia jednak pojechać. Podróż do Warszawy i sama rozmowa przebiegają oczywiście nie bez typowych dla Uli gaf i niespodzianek. Ula najpierw ma problemy z automatycznie otwierającymi drzwiami, potem zostaje uznana przez jakiegoś mężczyznę (później okaże się, że to będzie jej przyszły szef), za kogoś, kto zbiera datki. Czekając na rozmowę, zasypia, a na dodatek zakochuje się od pierwszego wejrzenia w niedoszłym pracodawcy. Pomimo wszystkich przeszkód i perypetii, Ula, prawdopodobnie dzięki swojemu imponującemu CV, zostaje przyjęta. Wraz z nią pracę dostaje też Violetta, niezbyt rozgarnięta, ale za to bardzo ładna kobieta. Ula otrzymuje stanowisko asystentki Marka Dobrzańskiego, dyrektora domu mody. To właśnie w nim bez pamięci się zakochuje. Pierwszy dzień w pracy nie mija jednak bez niespodzianek. Podczas pokazu mody w Łazienkach, dziewczyna dowiaduje się, że Marek ma narzeczoną, Paulinę Febo, której zresztą tego dnia się oświadcza. Uli oczywiście robi się przykro, ale zaraz potem, od swojej starszej koleżanki z pracy, Alicji, dowiaduje się, że Marek tak naprawdę Pauliny nie kocha. Ula, podczas telefonicznej rozmowy ze swoim przyjacielem Maćkiem, niechcący zdradza tę tajemnicę wszystkim obecnym na pokazie (przypadkiem stanęła obok włączonego mikrofonu). Kiedy orientuje się w sytuacji, jest już za późno. Chce przeprosić Marka, ten jednak wpada we wściekłość, wsiada do samochodu i chwilę później rozbija się o pomnik z Amorem. Ula wykazuje się odwagą i wyciąga swojego przełożonego z pojazdu. Wszyscy myślą jednak, że uratowała go Violetta. Ula zostaje zwolniona z pracy. Na szczęście Marek Dobrzański dowiaduje się w końcu, że to ona go uratowała. Jedzie do Rysiowa podziękować Uli i przyjąć ją z powrotem do pracy.

Dziewczyna powoli przystosowuje się do nowego środowiska. Okazuje się być osobą kompetentną i pracowitą i jest z tego powodu doceniana. Zależy jej na dobrych efektach pracy tym bardziej, że jej szefem jest ukochany Marek Dobrzański. Ula jest wobec niego lojalna. Nie daje się przekupić, kiedy Aleksander Febo, współwłaściciel firmy, namawia ją, by w zamian za dużą łapówkę, przekazała mu projekty Marka.

Ula jest bardzo zadowolona z nowej posady. Ponieważ jednak ma pewne kompleksy związane z tym, że pochodzi z małego miasteczka i nie jest ładna, cały czas uważa się za kogoś obcego. Zachwyca ją uroda modelek, a przede wszystkim to, jak bardzo piękny jest Marek.

Ula jest osobą ciepłą, rodzinną i uczuciową. Ma poczucie godności, jest przy tym serdeczna i uczciwa. Opiekuje się rodzeństwem i troszczy się ojca. Odkąd poznaje Marka, jest tak zakochana, że marzy tylko o tym, by ją dostrzegł. Zdaje się nie mieć innych problemów niż to, że jest „brzydka” i przez to Marek się w niej nie zakocha.

3.   Bohaterowie pozytywni (dobrzy)

Jednoznacznie „dobrą” postacią w Pamiętniku jest Ula Cieplak. Dziewczyna pracowita i uczciwa, która nie miała łatwego życia, ale potrafiła wziąć na siebie odpowiedzialność za wychowanie rodzeństwa. Jest szczera i romantyczna, choć trochę naiwna. Za postaci pozytywne można uznać też ojca Uli, jej rodzeństwo, Jaśka i Beatkę, którzy są wobec siebie serdeczni i nawzajem sobie pomagają. Pozostali bohaterowie, zwłaszcza pracownicy domu mody, na czele z Markiem Dobrzańskim, choć nie są osobami, które uznać za całkiem złe, to ich zachowanie pozostawia pod względem moralnym wiele do życzenia. Pozytywną postacią jest Alicja, koleżanka Uli z pracy. Alicja nie raz ratuje Ulę z opresji i jest też powierniczką jej tajemnicy – miłości do Marka.

4.    Bohaterowie negatywni (źli)

Negatywnym bohaterem jest drugi dyrektor firmy, Aleksander Febo, człowiek, dla którego liczy się kariera, który uważa się za kogoś lepszego i z powodów osobistej niechęci do Marka jest nielojalny wobec własnej firmy. Jako postać niezbyt sympatyczna jest też przedstawiona Paulina Febo, narzeczona Marka, która również jest przekonana o swojej wyższości (zwłaszcza wobec Uli). Reszta bohaterów także ma poważne wady i często ich postępowanie jest oceniane w Pamiętniku jako negatywne. Ukochany Uli, Marek Dobrzański, choć okazuje dziewczynie, że naprawdę ją lubi i zachowuje się wobec niej jak dobry kolega (albo nawet więcej), w rzeczywistości jest zagubiony i ulega urokowi świata show biznesu, gdzie liczy się dobra prezencja i brylowanie w towarzystwie. Nie rozumie na czym polega przyjaźń (a tym bardziej miłość) i krzywdzi Ulę.

II   Świat

Rzeczywistość, w jakiej musi nauczyć się funkcjonować Ula, to świat biznesu – dobrze prosperująca firma, zajmująca się tym, co współcześnie uznawane jest za prestiżowe, związane z luksusem, nowoczesne – czyli modą. Jest to świat blichtru, pięknych zadbanych ludzi, eleganckiej scenografii. Ula ma poczucie, że nie do końca tam pasuje, jednak jest w pewnym stopniu oczarowana i zafascynowana tym światem. Chce do niego należeć. Niestety pod tą lukrowaną powłoką wszystko jest zupełnie zwyczajne albo nawet gorsze. Ludzie, płytcy i powierzchowni, myślą o pieniądzach i realizują swoje przyziemne potrzeby. Flirty, romanse i intrygi są na porządku dziennym. Liczy się umiejętność „pokazania się” w towarzystwie, dobra prezencja, natomiast dobroć, szlachetność uczuć, odwaga, nie są w cenie. Czasami bohaterowie wykazują się jakimś pozytywnym instynktem, jak Marek, kiedy publicznie broni Ulę przed pomówieniami lub projektant mody Pshemko, który odwdzięcza się Uli za pomoc w porozumieniu się z synem. Bohaterowie miewają więc ludzkie odruchy, ale raczej tylko wtedy, gdy jest im to na rękę, lub gdy nie kosztuje ich to zbyt wiele. Generalnie liczą się dobre plany biznesowe, pieniądze i sukcesy towarzyskie.

W kontraście do tej zakłamanej rzeczywistości pokazane jest życie rodziny Uli Cieplak. Wszyscy są tam bardzo do siebie przywiązani i pełni ciepłych, autentycznych uczuć. Więzi rodzinne są silne i choć może nie mają szczególnej głębi, to widać, że łączy ich miłość. W świecie, w którym wychowała się Ula, liczy się oddanie i wzajemna troska, a także to, by każdy był szczęśliwy i jak najlepiej wykorzystał swoje zdolności.

III    Relacje międzyludzkie

1.   Rodzina

Podczas lektury Pamiętnika poznajemy relacje jakie panują w rodzinie Cieplaków. Ula, najstarsza córka, która po śmierci matki, przejęła dużą część obowiązków związanych z wychowaniem rodzeństwa, jest bardzo związana z rodziną. Nie wyobraża sobie, by mogła na dłużej wyjechać, bo przecież ktoś musi czytać Beatce książki na dobranoc i pomagać Jaśkowi w szkole. Ula kocha swoje rodzeństwo, jest opiekuńcza i troskliwa. Ojciec, który po śmierci żony przeżył załamanie, odnalazł w sobie siły i motywację do życia dzięki dzieciom. Wspiera Ulę w poszukiwaniu pracy, zależy mu na jej szczęściu. Nie jest jednak dla niej specjalnym autorytetem ani życiowym przewodnikiem. Ula nie rozmawia z nim na tematy uczuciowe, relacja ta opiera się raczej na więzi emocjonalnej niż na głębszym porozumieniu. W stosunku do Jaśka i Beatki Ula zawsze czuła się w obowiązku być bardziej dorosła i dojrzała jak na swój wiek. Trochę ją to męczyło, że nie może pozwolić sobie na beztroskę, ale z drugiej strony przywiązanie i miłość do rodziny była zawsze źródłem satysfakcji. Wspomnienia matki są dla Uli bolesne, bo cały czas dziewczyna za nią tęskni. We wspomnieniach Uli mama jest osobą empatyczną i czułą, a także przyjaciółką i doradcą.

2.   Dorośli

Relacje między bohaterami są bardzo różnorodne. Począwszy od przyjaźni Uli i Maćka, która opiera się na zaufaniu, poprzez relacje Uli z koleżankami, dosyć powierzchowne, ale serdeczne, do stosunków negatywnych, a nawet wrogich, jak między Ulą i Pauliną albo Markiem i Aleksandrem Febo.

Maciek i Ula znają się od dzieciństwa i często spędzali razem czas – włóczyli się po rysiowskich lasach, wykradali pomidory z ogrodu sąsiadów i wychowywali razem rodzeństwo Uli. Zawsze łączyła ich tylko przyjaźń. Miewali chwile kryzysu, gdy Ula zakochała się w niejakim Bartku. Mogą jednak nawzajem na siebie liczyć i choć czasem bywa, że jedno z nich zachowa się nie do końca ładnie (jak na przykład Ula, gdy została znowu przyjęta do pracy i z wrażenia zapomniała o obietnicy danej przyjacielowi, że pojedzie z nim pracować do Anglii), potrafią sobie wybaczać. Relacja ta stanowczo jest pozytywna, jednak polega bardziej na przywiązaniu i jest w sumie dosyć płytka. Ula pisze o Maćku niewiele i w zasadzie wiemy tylko, że lubi on lepione przez nią pierogi. Jak na fakt, że jest on najlepszym przyjacielem Uli, to chyba zbyt mało.

Relacje pracowników domu mody są jednak dużo bardziej powierzchowne. Koleżanki Uli z pracy Alicja, Viola, Ewa, owszem są miłe i sympatyczne, czasem pomagają sobie, rozmawiają na różne tematy, w tym sercowe, ale w żadnym razie nie można ich relacji nazwać przyjaźnią. Mimo to Ula jedną z nich – Alicję, uważa za przyjaciółkę. Ula pisze o Alicji tak: „Ma w sobie taki mądry spokój. Chociaż to trochę wariatka. Taka przyjaciółka. Ale jakby mama.”[2] . Myślę, że to jest z jej strony trochę nadinterpretacja, bo to, że ktoś jest dla nas miły, albo że możemy mu czasem powiedzieć o problemach nie znaczy, że jest naszym przyjacielem. Relacje Uli z koleżankami z pracy są raczej „plotkarskie” i nie ma w nich nic z chęci poznania drugiego człowieka, potrzeby głębszego kontaktu.

Już wcześniej wspominałam jakie są dążenia i wartości młodych ludzi sportretowanych w Pamiętniku Brzyduli. Dodam jeszcze, że cenią oni w sobie nawzajem to, co powierzchowne, zewnętrzne, błahe. Nie ma tu autentycznej troski o drugiego człowieka, uczuć, chęci nawiązania porozumienia, wzajemnej ciekawości ani otwartości. Postaci są bardzo od siebie „oddalone” i często to, co mówią, nie pokrywa się ani z tym co myślą, ani, tym bardziej, z tym co robią.

3.    Relacje damsko-męskie

Relacje damsko-męską możemy obserwować z perspektywy Uli, która zakochuje się bez pamięci w Marku Dobrzańskim. Jest to miłość od pierwszego wejrzenia, która rozpoczyna się od ubóstwienia wyglądu ukochanego, który ma „magnetyczne oczy”, „obłędny głos”, jest „…męski, ale delikatny, eteryczny…”, słowem jest „najcudowniejszą istotą” jaką Ula widziała w swoim życiu. Ula uważa, że tak wspaniały człowiek nigdy się w niej nie zakocha. Mimo to ma nadzieję, że ją w końcu zauważy. Dziewczyna bardzo starannie wypełnia wszystkie zawodowe obowiązki. Snuje wyobrażenia na temat Marka, wielokrotnie opisuje jego urodę, zapach i głos. Uważa, że jest on bardzo pomysłowy i  inteligentny. Jednak nie dowiadujemy się o nim wiele. Jest on raczej „obiektem westchnień” niż człowiekiem, z którym Ula nawiązuje relację. Ze strony Uli jest to więc stan oczarowania, romantyczna miłość, charakterystyczna raczej dla osób nastoletnich niż dla dorosłych – miłość polegająca bardziej na tworzeniu subiektywnej wizji drugiego człowieka, niż na próbie poznania go. Marek natomiast początkowo patrzy na Ulę z politowaniem i niedowierzaniem. Kiedy dowiaduje się, że uratowała go z dymiącego samochodu, jest jednak autentycznie wdzięczny. Potem docenia ją jako rzetelnego pracownika. Powoli zaczyna czuć też coś więcej do Uli. Mówi jej, że nie wyobraża sobie pracy bez niej, że jest dla niego ważna i nie chodzi tylko o sprawy zawodowe. Przez cały ten czas Marek jest oficjalnie związany z Pauliną Febo, z którą w końcu się nawet z zaręcza. Nie jest to jednak szczęśliwy związek. Między narzeczonymi często dochodzi do kłótni. Krążą plotki (raczej nieprawdziwe), że Marek zdradza Paulinę z kim popadnie. Paulina jest też zazdrosna o kontakty Marka z Ulą. Ten jednak mówi jej wtedy: „Zwariowałaś? Już nawet o coś takiego jesteś zazdrosna?”[3]. Niestety słowa te przez przypadek słyszy Ula, i załamuje się. Nie wiadomo więc, czy Marek nie może się zdecydować kogo kocha, czy tylko bawi się Ulą, czy coś do niej czuje, ale uważa, że to dla niego poniżające zadawać się z nią. Z jednej strony mamy więc wyraźne sygnały, że Ula nie jest Markowi obojętna – całuje ją na przeprosiny, kupuje kwiaty, bije się o Ulę z innym mężczyzną, z drugiej jednak wciąż ją odtrąca. Zgodnie z relacją Uli, nawiązuje się między nimi romans. Spędzają nawet razem trzy dni podczas służbowego wyjazdu, które Ula opisuje jako „stan absolutnego szczęścia”. Jest przekonana, że Marek ją kocha. Niedługo potem jest jednak znowu niezdecydowany, a Ula czuje się oszukana i skrzywdzona. W zasadzie więc nie ma tu opisu miłości. Ze strony Uli jest to ślepe zauroczenie, a ze strony Marka zupełnie niedojrzałe i nieodpowiedzialne igraszki z ludzkimi uczuciami (także swoimi). I choć Marek zapewne docenia spontaniczność, poczucie humoru, uczciwość, autentyczność Uli, to nie może oprzeć się urokowi luksusu i fizycznego piękna. Między Ulą a Markiem nie ma miłości, ani nawet autentycznej przyjaźni.

IV   O książce

1.    Język jakim pisana jest książka, sposób opisu, słownictwo

Ponieważ Pamiętnik Brzyduli rzeczywiście ma strukturę pamiętnika – mamy tu komentarze, opatrzone konkretnymi datami, a nawet godzinami – można zrozumieć pewną spontaniczność i swobodę językową. Mimo spojrzenia na tekst trochę „z przymrużeniem oka”, ma on bardzo niski walor artystyczny. Opisy są mało oryginalne, wręcz schematyczne – zwłaszcza moment „zauroczenia”. Poczucie humoru jest niestety bardzo infantylne, a cała historia banalna, płytka i nieciekawa. Słownictwo również zupełnie pospolite, pasujące raczej do sposobu wypowiedzi osoby nastoletniej, a nie dorosłej, zwłaszcza tak wszechstronnie wykształconej jak Ula. Sympatyczne są za to odręczne rysunki i komentarze, którymi poprzetykany jest tekst. Nadają one książce autentyczności i choć są nieudolne i naiwne pełnią, moim zdaniem, pozytywną rolę. Mamy tu odwołania do literatury, między innymi do Lalki Bolesława Prusa i do wiersza Henriha Heinego Lorelei. W sumie mogło by być tych odwołań więcej. Natomiast życiowe refleksje bohaterki skupiają się albo na narzekaniu na własną nieudolność i brzydotę, albo na opiewaniu urody Marka lub opisach miłosnych cierpień i wzruszeń. Wszystko to raczej płytkie, naiwne i męczące.

2.    Promocja książki, książka jako produkt

Książka powstała po emisji serialu pod tytułem Brzydula. Została napisana przez aktorkę odtwarzającą rolę Uli. Utwór ten miał być uzupełnieniem serialu, skierowanym do jego fanów. Historia, choć opowiada o ludziach dorosłych, z racji niewyszukanego słownictwa i naiwności fabuły jest skierowana do nastolatek. Pamiętnik jest zatem w zasadzie „gadżetem”, który, bazując na popularności serialu, jest być po prostu „maszynką do zarabiania pieniędzy”. Pod pozorem realizowania potrzeb miłośników filmu, robi się tu biznes.

V    Podsumowanie

Pamiętnik Brzyduli, w odróżnieniu od poprzednio omawianych lektur, nie jest aż tak kontrowersyjny w swojej wymowie. Nie ma tu tak wielkiego ładunku emocjonalnego jak w Zmierzchu, ani sensacji jak w Harrym Potterze. Książka nie wzbudza lęku ani nie powoduje uczucia zagrożenia. Jest to po prostu naiwna i banalna historia o kopciuszku, który poznaje swojego księcia. Niestety książę okazuje się nie być postacią z bajki.

Pozytywnym elementem Pamiętnika są ciepłe i serdeczne relacje w rodzinie Cieplaków, oraz postawa głównej bohaterki, która jest odpowiedzialna i troskliwa w stosunku do rodzeństwa. Wartości, którymi kieruje się w życiu Ula, czyli uczciwość, lojalność, pracowitość są również godne pochwały. Sympatię wzbudza także jej spontaniczność i autentyczność reakcji, które czasem są powodem różnych towarzyskich gaf, świadczących jednak bardziej o szczerości i uczuciowości bohaterki niż jej głupocie czy „ofiarowatości”. Tym, co może wzbudzać sprzeciw, jest sposób ukazania dążeń młodych ludzi, które są związane jedynie z pragnieniem zawodowego i finansowego sukcesu, urozmaiconego jedynie płytkimi relacjami z innymi ludźmi. Osób, dla których ważny jest luksus, prestiż i piękne ciało. Nawet Ula, która jest pokazana jako osoba rozumiejąca na czym polegają zdrowe relacje, daje się zwieść tej pięknej scenografii, kuszącej swym powierzchownym blaskiem. Pomimo wielu rozczarowań, świat ten nie traci dla niej uroku. W dodatku, na końcu książki następuje zupełnie niezrozumiała przemiana bohaterki. Nagle, z brzydkiego kaczątka zmienia się w łabędzia, a wszystko dzięki… no cóż… dzięki styliście! Czy można sobie wyobrazić bardziej sugestywną aprobatę współczesnego dążenia do piękna – które oczywiście ma być rozumiane tylko w jeden określony sposób (patrz: kolorowa prasa dla kobiet)? No a najlepszym doradcą w tych sprawach jest oczywiście niezawodny przyjaciel każdej współczesnej kobiety, czyli mężczyzna gustujący w przedstawicielach swojej płci (taka współczesna dobra wróżka). Trzeba tu koniecznie dodać, że w gruncie rzeczy cała historia z brzydotą Uli jest mocna naciągana. W zasadzie chodzi jedynie o to, że dziewczyna nie umie wyeksponować swojego piękna. Nie ma ani garbatego nosa, platfusa, ani nawet odstających uszu. Cała jej „brzydota” związana jest ze sposobem „ekspozycji” własnego ciała. Jest to taki rodzaj „brzydoty”, który jest „dopuszczalny”, bo gdy ktoś ma pryszcze, krzywe nogi albo garba, no to, niestety, ma „przechlapane”. Otóż, „dopuszczalnie brzydki” jest aparat ortodontyczny, grzywka, okulary i niedopasowane, trochę staropanieńskie ubrania. Ale wystarczy zmienić fryzurę, założyć soczewki kontaktowe, no i mamy… totalną przemianę!  Cały więc wysiłek pokazania, jak to mimo małej efektowności wyglądu Ula sobie dobrze radzi, zdobywa przyjaciół, jaka jest przy tym sympatyczna, uczciwa i szczera, jest bezcelowy, skoro tak naprawdę liczy się przemiana zewnętrzna, która okazuje się być ważniejsza od tych pozytywnych cech bohaterki!

Ponadto zastanawiający jest fakt, że w Pamiętniku nie ma mowy o innych zawodach niż te reprezentacyjne, wymagające standaryzacji wyglądu do potrzeb współczesnych kanonów piękna. Tak jakby inne rodzaje działalności zawodowej nie istniały, a praca w domu mody była szczytem marzeń. Mamy więc tu przekaz mówiący wprost, jakie cele są warte osiągania – pieniądze, prestiż, sukcesy towarzyskie, i co trzeba zrobić by je zrealizować – być takim jak inni, a aby to osiągnąć, trzeba oczywiście – skorzystać z porady stylisty!


[1] Ula Kamińska, Brzydula. Pamiętnik, W.A.B., Warszawa 2009, s. 57

[2] Julia Kamińska, Brzydula. Pamiętnik, W.A.B., Warszawa 2009, s. 108

[3] Julia Kamińska, Brzydula. Pamiętnik , W.A.B., Warszawa 2009, s. 127

Read Full Post »

saga Zmierzch

Kolejna seria książek, bijących rekordy popularności, to saga Zmierzch autorstwa Stephanie Meyer. Jest to historia miłosna, przedstawiająca losy Izabelli Swan i Edwarda. Zamierzeniem autorki było pokazanie niezwykłego uczucia jakie łączy bohaterów. Jego wyjątkowość miała polegać na niespotykanej intensywności i sile oraz na tym, że Edward jest… wampirem. Oczywiście nie jest to wampir jak z filmu „Nosferatu”, czyli odrażający i okrutny, ale wampir nowoczesny, uładzony, o zadbanej cerze, wrażliwy, piękny… i dobry. W jakim stopniu autorce udało się zrealizować te zamierzenia i  jakie książka niesie ze sobą treści? Przeczytajcie recenzję.

I  Bohaterowie

1. Dzieci (nastolatki)

Bohaterowie-nastolatki w książce Stephanie Meyer Zmierzch to młodzi ludzie u progu dorosłości. Akcja opowieści toczy się w Forks, małym amerykańskim miasteczku. Młodzi bohaterowie są uczniami niewielkiej prowincjonalnej szkoły. Zajmują się rzeczami, którymi zwykle osoby w takim wieku poświęcają czas, czyli relacjami towarzyskimi i nauką w szkole. Dziewczęta plotkują między sobą o chłopcach, zwierzają się ze swoich uczuć, chodzą razem na zakupy. Chłopcy zaś zabiegają o ich względy. Nie wszystkim jednak dane jest zajmowanie się takimi „zwykłymi” młodzieżowymi sprawami. Pośród szkolnej młodzieży mamy też przedstawicieli mrocznego świata wampirów i wilkołaków, których codzienne troski i przyjemności są zupełnie inne od ludzkich. Skrzętnie ukrywają oni swoją prawdziwą naturę. Ich obecność jest dla ludzi niebezpieczna, gdyż posiadają nadnaturalną siłę i drapieżne instynkty. Większość wampirów ma w zwyczaju polować na ludzi, by pożywić się ich krwią. Zaś odwieczni wrogowie krwiopijców, wilkołaki, są niebezpieczne, ze względu na swoją porywczość. Oba „gatunki” bestii nie nawiązują bliższych kontaktów z ludźmi. Wyjątek stanowi niecodzienna relacja wampira ze śmiertelniczką, czyli Edwarda z Izabellą Swan (zwaną Bellą). Młodzi zakochują się w sobie bez pamięci. Treścią życia Edwarda staje się ratowanie Belli z opresji i powstrzymywanie swojego pragnienia, by ją ukąsić, zaś Bella, odkąd poznaje Edwarda, przestaje się interesować czymkolwiek innym i żyje w ciągłej ekscytacji urodą swojego wielbiciela.

2. Dorośli

Świat dorosłych, należących do „zwykłych” ludzi, reprezentują Charlie i Renée, rodzice Belli, którzy niedługo po jej urodzeniu rozstali się. Charlie jest komendantem policji w Forks i prowadzi spokojne, uporządkowane życie, wyznaczane rytmem pracy, Renée natomiast próbuje odnaleźć szczęście z nowym partnerem, Philem. Spośród dorosłych-wampirów, w zasadzie wszyscy, choć wyglądają na bardzo młodych, mają już kilkadziesiąt lub nawet kilkaset lat. Szczególną postacią jest Carlisle Cullen, wampir-wegetarianin, który zapanował nad pragnieniem picia ludzkiej krwi i pracuje jako lekarz. Jego przybrana rodzina, czyli Esme – jego partnerka oraz przyszywane dzieci (Edward, Alice, Jasper, Rosalie i Emmett) podzielają poglądy ojca i nie krzywdzą ludzi. Dbają o to by w miarę bezkonfliktowo funkcjonować w społeczeństwie. Co jakiś czas muszą się jednak przeprowadzać w inne miejsce, by nie wzbudzać podejrzeń brakiem starzenia się. Wspólnie polują na zwierzęta, których krew zaspokaja ich głód, mają też nietypowe hobby, jak mecze baseballu rozgrywane w lesie podczas burzy.

3. Główni bohaterowie

Główna bohaterką książki jest Izabella Swan, siedemnastolatka, która przeprowadza się ze słonecznego Phoenix do deszczowego i zimnego Forks. Powodem tej przeprowadzki jest chęć umożliwienia matce swobodnego podróżowania z jej nowym partnerem, który jest baseballistą. Dziewczyna nie jest zachwycona zmianą zamieszkania, ale wierzy, że dzięki temu Renée będzie wreszcie szczęśliwa. Bella to drobna brunetka, o bladej karnacji. Niezwykle nieporadna we wszelkich czynnościach wymagających sprawności fizycznej. Nigdy nie miała powodzenia u płci przeciwnej. Uważa się za osobę przeciętną, a nawet mniej niż przeciętną. Nie wiąże się to z jakimiś specjalnymi kompleksami, Bella raczej godzi się z tym, że jest taką „szarą myszką” i nie ma w niej zazdrości ani tym bardziej zawiści. Czuje się „inna” i stara się jakoś z tym żyć. Od momentu przeprowadzenia się do Forks jej sytuacja trochę się zmienia. Bella budzi zainteresowanie swoich kolegów i jest wyraźnie przez nich adorowana. Dziewczyna jest tym dosyć zaskoczona, ale sprawia jej to przyjemność. Kiedy jednak poznaje Edwarda, nieziemsko przystojnego, uwodzicielskiego młodzieńca, zakochuje się w nim od pierwszego wejrzenia i od tej pory nie interesuje się już nikim innym. Trudno jest jej zrozumieć jak ktoś tak „idealny” mógł zwrócić na nią uwagę. Uważa Edwarda za cały swój świat i żyje odtąd jak we śnie, marząc jedynie o obecności ukochanego. Fakt, że jest on – jak sam siebie nazywa – potworem, i stanowi dla Belli śmiertelne zagrożenie, nie robi na niej specjalnego wrażenia. Nie zraża jej też to, że musi on polować na zwierzęta, by zaspokoić swój głód, że jest nieśmiertelny i wiecznie młody ani że kiedyś zabijał ludzi. Wręcz odwrotnie, Bella jest gotowa stać się wampirem, pomimo cierpień, jakich doznaje się podczas przemiany. Jest gotowa stać się potworem. Jak sama mówi, zwykłe życie już jej nie interesuje. Edward jest jednak przeciwny tej przemianie, gdyż uważa, że wiąże się to z utratą duszy.

Ze zwykłym światem łączą teraz Bellę tylko uczucia, jakie żywi do rodziców. A więc przywiązanie, oddanie i miłość. Wszystkie te uczucia istnieją jedynie na poziomie emocji, bo między nią a Renée i Charlie’m głębszej relacji. Chociaż dziewczyna troszczy się o ich bezpieczeństwo i jest gotowa poświęcić życie, by ocalić swoją matkę, relacja z rodzicami jest w sumie bardzo płytka.[1]

Bella kieruje się w swoim życiu w zasadzie tylko emocjami, a zaczyna myśleć dopiero, gdy chodzi o bezpieczeństwo najbliższych. Wtedy wykazuje się sprytem, pomysłowością i odwagą, jest też gotowa zrezygnować z własnego szczęścia. Poza takimi wyjątkowymi sytuacjami, dziewczyna jest całkowicie zaślepiona miłością, a może lepiej powiedzieć pożądaniem, dodatkowo podsycanym faktem, że związek z Edwardem nie może się spełnić w wymiarze fizycznym[2].

Edward i cała jego przybrana rodzina, nie są typowymi wampirami. Pracują nad tym, by pomimo swoich niezwykłych zdolności i drapieżnej natury pozostać ludźmi. Ograniczają się do picia wyłącznie zwierzęcej krwi. Głową rodziny jest Carlisle Cullen, który został przemieniony w wampira w połowie siedemnastego wieku. Mieszkał wtedy w Londynie. Był synem pastora anglikańskiego, człowieka bardzo nietolerancyjnego, gorliwie walczącego ze wszelkimi przejawami szatana na ziemi. Prześladował wyznawców innych religii, polował na czarownice, wampiry i wilkołaki. Prawdziwe bestie rzadko dawały się złapać i na stosach najczęściej płonęli niewinni ludzie. Carlisle przejął obowiązki ojca, gdy ten się zestarzał. Jednak nie umiał szafować wyrokami, był za to sprytniejszy. Udało mu się zlokalizować kryjówkę prawdziwych wampirów. Niestety podczas obławy został ukąszony. Zamienił się w wampira, ale czuł do siebie taki wstręt, że udało mu się zapanować nad pragnieniem wypicia ludzkiej krwi. Próbował popełnić samobójstwo, ale jego ciało było zbyt odporne na obrażenia. W końcu odkrył, że nie musi zabijać ludzi, gdyż do przeżycia wystarcza mu krew zwierzęca. Pogodził się więc ze swoja naturą i odtąd starał się zadośćuczynić światu fakt, że jest bestią. Został lekarzem. Przez dziesiątki lat żył samotnie i bardzo z tego powodu cierpiał. Kiedy w Chicago wybuchła epidemia grypy hiszpanki, jednym z jego pacjentów był Edward. Jego rodzice umarli już wcześniej, a chłopiec był w stanie agonii. Carlisle postanowił przemienić go w wampira, mając nadzieję, że w ten sposób zyska towarzysza. Początkowo Edward się buntował przeciwko ograniczeniom stawianym przez przybranego ojca. Uciekł nawet i starał się żyć na własna rękę. Zabijał wtedy ludzi, ale starał się wybierać tylko złoczyńców. W końcu nie dał sobie rady z poczuciem winy i wrócił do Carlisle’a. Edward jest pełen podziwu dla żelaznej woli swojego ojca. Uważa, że ma on w sobie „szlachetne człowieczeństwo” i współczucie. Oprócz Edwarda, Carlisle przemienił w wampira też Esmę, która stała się jego partnerką, następnie zaś Rosalie. Wszyscy oni zostali w ostatniej chwili wyrwani śmierci. Do rodziny dołączył później Emmett, przemieniony przez Rosalie, a potem Alice z Jasperem, którzy należeli wcześniej do „tradycyjnych” wampirzych rodzin, lecz się „nawrócili”.

Edward, choć ma już ponad sto lat, zakochuje się po raz pierwszy dopiero, gdy spotyka Bellę. Początkowo przyciąga go ona swym niezwykle kuszącym zapachem, co zmusza go do wewnętrznej walki z samym sobą, by nie rzucić się na dziewczynę. Później zaczyna go ona intrygować, ponieważ tylko jej myśli, spośród wszystkich ludzi i wampirów, nie może odczytać. Bella jest dla niego nieprzewidywalna i fascynująca, zachowuje się w sposób, który go zadziwia, bo dziewczyna wcale się go nie boi. Edward ma poważny dylemat moralny, czy iść za głosem serca, czy też zostawić Bellę w spokoju, wiedząc, na jakie niebezpieczeństwo ją naraża. Przez ten wewnętrzny konflikt, Edward przeżywa ciągłe zmiany nastroju. Raz jest czuły i delikatny, to znów milczący, agresywny lub zrozpaczony. Poznawszy Bellę, pożąda jej, ale znając swoją naturę musi się hamować, by nie zrobić jej krzywdy. Udaje mu się poskromić swoje żądze do tego stopnia, że wysysa z ręki Belli tylko tyle krwi, ile trzeba, by usunąć jad innego wampira i ratuje ją w ten sposób przed przemianą. Jest przekonany, że tak jak Romeo i Julia, tak i on po śmierci Belli zakończy swoje życie.

4. Bohaterowie pozytywni (dobrzy)

Bohaterami pozytywnymi są przede wszystkim Bella i Edward. Edward ze względu na nieustanną walkę z własną naturą i romantyczne (do czego chce nas przekonać autorka) uczucie do Belli. Bella zaś dlatego, że jest niewinną i naiwną nastolatką, dobrą córką, troszczącą się o rodziców i szaleńczo zakochaną młodą kobietą, której namiętne uczucie zaćmiewa umysł i instynkt samozachowawczy. Do dobrych postaci należy też Renée oraz Charlie, którzy starają się postępować najlepiej jak potrafią. Rodzina Cullenów też zalicza się do postaci pozytywnych. Są potworami, ale ucywilizowanymi, starającymi się pracować nad umocnieniem swoich najlepszych ludzkich cech, dbają o łączące ich więzi emocjonalne i troszczą się o los zwykłych ludzi. Pomimo to, pozostają bestiami, które nie mogą do końca zintegrować się z ludzkim społeczeństwem.

Mam jednak wątpliwości, co do moralnych postaw bohaterów. Chociaż bowiem Edward ma być postacią pozytywną, jego postępowanie nie potwierdza tego. Znając swoją przewagę nad Bellą i zagrożenie, jakie niesie jego przy niej obecność, pozwala dziewczynie się w sobie zakochać, uwodzi ją i w zasadzie niszczy jej życie. Obdarzając ją sobą, odbiera jej wszystkie inne pragnienia. Trudno w rezultacie jego zachowanie nazwać szlachetnym. Jest raczej egoistyczny, słaby. Autorka stara się wyjaśnić jego słabość niezwykłym uczuciem, jakim darzy on Bellę, to jednak niczego nie wyjaśnia i nie usprawiedliwia jego decyzji. Tym bardziej możemy właśnie oceniać go negatywnie, bo skoro ją kocha, to powinien chcieć dla niej jak najlepiej. Tymczasem Edward aż kipi żądzą i doprowadza dziewczę do stanu permanentnej ekscytacji. Wielokrotnie ostrzega Bellę przed sobą, mając nadzieję, że ona ucieknie z krzykiem. Chce ją obarczyć odpowiedzialnością za ten zawiązek i chciałby, żeby to ona zdecydowała o rozstaniu. Fakt, że Bella tak łatwo jest skłonna zostać potworem, jest dla mnie też niezrozumiały i zastanawiam się, jaka miłość może do takiej decyzji skłonić, chyba jednak chorobliwa. Przecież Bella nie pewności, że jej uda się zostać „dobrą” wampirzycą!

5. Bohaterowie negatywni (źli)

Ewidentnie źli bohaterowie, to wampiry niestarające się zapanować nad instynktem, mordujące niewinnych ludzi. Jednak granica nie jest ostra. Dobre i złe wampiry walczą ze sobą tylko z powodu osobistych porachunków. Przeciwnikami wampirów są zaś wilkołaki, które bronią zwykłych ludzi. Dobre wampiry, których siłą rzeczy jest mniej niż złych, są zmuszone tolerować przyzwyczajenia swoich pobratymców, bo nie miałyby szansy w starciu z nimi.

II  Świat

W książce mamy przedstawione dwa równolegle istniejące obok siebie światy. Pierwszy z nich, to świat zwykłych ludzi, zobrazowany na przykładzie małego prowincjonalnego miasteczka w stanie Waszyngton. Życie, toczone przez ich mieszkańców, nie odbiega zbytnio od obrazu, jaki przedstawiają amerykańskie filmy. Dla młodzieży ważne są relacje towarzyskie, dla dorosłych zaś spokojne i uporządkowane życie. Ponieważ rodziny mieszkające w Forks nie są bardzo zamożne, młodzież rzadko ma okazję „szpanować” nowym samochodem czy wymyślnymi ubraniami. Nie zmienia to faktu, że wygląd jest podstawowym kryterium oceniania czyjejś atrakcyjności. Zwykli ludzie są zaprzątnięci swoimi codziennymi sprawami, które są ukazane w książce jako mało zajmujące. Również doświadczenia emocjonalne, pierwsze zauroczenia, problemy z odnalezieniem szczęścia, wszystkie te przeżycia są w świecie ludzi jakieś niedoskonałe i błahe. Sama główna bohaterka, przed poznaniem Edwarda, jest przedstawiona jako postać zupełnie przeciętna, niezdarna, bez jakichś specjalnych zainteresowań, marzeń czy dążeń. Motywem jej decyzji o przeprowadzce, nie są jej potrzeby, lecz ułatwienie życia matce. Bella jest w zasadzie bezbarwna. Nie ma ani żadnych ciekawych życiowych przemyśleń, choć podobno lubi czytać książki, ani przyjaciół. Jej relacje z matką i z ojcem ograniczają się do bardzo przyziemnych praktycznych rozmów. Bella jest też wycofana z życia towarzyskiego.

Taki obraz „zwykłego” życia, miał zapewne na celu pokazanie kontrastu ze sposobem funkcjonowania wampirów, które nie muszą wykonywać takich nużących czynności. Takie człowiecze potrzeby są dla nich śmieszne. Świat wampirów to zupełnie co innego. Te ludzkie potwory, obdarzone ogromną siłą i wytrzymałością, są niezwykle pięknymi istotami. Ich blada, chłodna w dotyku skóra w pełnym słońcu lśni jak kryształ. Poruszają się z gracją i urzekają swoim wdziękiem. Są dużo sprawniejsze od ludzi i w zasadzie nie można ich zabić. Ich świat jest jednak mroczny, niebezpieczny i krwawy, gdyż większość z nich wcale nie chce walczyć ze swoją naturą i bez skrupułów zabijają ludzi. Wrogami wampirów są wilkołaki, istoty będące ludźmi, które przemieniają się w wilki. Między obydwiema rasami toczy się bezwzględna wojna. Wśród wampirów są jednak takie istoty, które nie chcą krzywdzić ludzi. Taka waśnie jest wampirza rodzina Cullenów, mieszkająca w Forks. Toczą oni bohaterską walkę o zachowanie człowieczeństwa. Ich determinacja zostaje poddana próbie, gdy w życiu Edwarda pojawia się Bella. Świat wampirów-wegetarian, jak określają się Cullenowie, choć jest światem krwiożerczych bestii, przedstawiony jest jako atrakcyjna alternatywa życia zwykłych ludzi. Cullenowie nie muszą się martwić o pieniądze, gdyż Alice posiada dar widzenia przyszłości, dzięki czemu mogą z sukcesem inwestować na giełdzie, nie muszą spać, nie chorują, mają wyostrzone zmysły, czas na rozwijanie zainteresowań, a w dodatku łączą ich prawdziwie rodzinne więzi. Nie stronią także od specyficznych przyjemności, jak wspólne polowania na zwierzęta. Organizują też rodzinne uroczystości, jak śluby, urodziny. Zagrożeniem dla tych dobrych wampirów są jednak inne wampiry, które nie podzielają ich światopoglądu. Wraz z pojawieniem się Belli, którą Cullenowie akceptują jako wybrankę Edwarda, sytuacja staje się trudniejsza, bo muszą ją także chronić przed atakiem.

Trudność ich życia polega na tym, że są nieśmiertelni, z czym związane jest często poczucie osamotnienia, braku celu w życiu. Carlisle, najstarszy z wampirów, „twórca” całej rodziny, umiał poradzić sobie z tym problemem. Poświęcił się medycynie. Reszta rodziny także buduje swoją tożsamość decydując się na niekrzywdzenie ludzi. Tym, o co zabiegają najbardziej, są emocjonalne i uczuciowe więzi, świadczące ich zdaniem o człowieczeństwie. Dlatego właśnie akceptują wybrankę Edwarda. Zgadnie z logiką opowieści, to właśnie miłość staje się uczuciem nadającym sens wampirzemu życiu. Przy czym jest to miłość, jakiej człowiek zaznać nie może, przynajmniej nie w związku z innym człowiekiem.

Wampiry są tu pokazane jako bohaterowie pozytywni, którzy muszą podjąć dramatyczną walkę[3] ze sobą lub stać się potworami. Przeżywają wszystko mocniej, pełniej i „prawdziwiej” niż ludzie, a ciągłe balansowanie na granicy dobra i zła czyni z nich postaci nie tyle tragiczne, co fascynujące. Ich życie jest pełne wrażeń, emocjonujące, zmysłowe i porywające.

III  Relacje międzyludzkie

1. Rodzina

Rodzinne relacje poznajemy na przykładzie historii rodziny Belli. Matka opuściła męża tuż po tym, jak Bella się urodziła. Nie mogła znieść deszczowego i depresyjnego Forks. Bella od tego czasu przebywała głównie z matką, a ojca odwiedzała tylko w wakacje. Charlie z czasem pogodził się z odejściem żony, a praca w policji pozwoliła mu dobrze zorganizować sobie czas. Ponieważ Renée jest osobą dosyć nieobliczalną i trochę bezradną, Bella musiała dbać o różne przyziemne sprawy, o których ona często zapominała. Chociaż Bella uważa, że matka jest jej jedyną przyjaciółką, nawet z nią nie potrafi rozmawiać o swoich uczuciach. Jest między nimi oczywiście więź emocjonalna, nie ma jednak zrozumienia ani prawdziwej przyjaźni. Ojciec Belli stworzył sobie bezpieczną życiową przystań, w której główną rolę odgrywa praca. Kocha córkę, ale jej nie rozumie. Ich rozmowy ograniczają się do prostych codziennych tematów lub dotyczą bezpieczeństwa Belli. Dziewczyna nie ma więc tak naprawdę oparcia w rodzicach, którzy nie są dla niej żadnymi wzorcami ani autorytetami.

Inną opisaną w książce rodziną są Cullenowie. Relacje panujące w tej rodzinie zaskakują swoją autentycznością. Carlisle, przybrany ojciec Edwarda, Alice, Rosalie, Emmetta i Jaspera, jest pokazany jako niezwykle szlachetna postać. Carlisle imponuje swoim „dzieciom”, jest ich przewodnikiem, doradcą i przyjacielem. Można z nim porozmawiać na najtrudniejsze tematy. Z jego partnerką Esme łączy go silne uczucie. Wobec przybranych dzieci jest wyrozumiały i cierpliwy. Nie odwrócił się od Edwarda, gdy ten się zbuntował przeciw zwierzęcej diecie i zabijał ludzi, przyjął go powrotem do rodziny. Relacje między rodzeństwem, choć niepozbawione napięć, są bardzo serdeczne. Wszyscy troszczą się o siebie nawzajem i są dla siebie gotowi poświęcić wiele. Łączy ich przyjaźń. Rozmawiają o swoich uczuciach, planach, marzeniach. Wampiry, choć bestie, lepiej rozumieją emocjonalne i duchowe rozterki, są bardzie otwarte na rozmowy o życiu. Relacje panujące w tej rodzinie są przedstawione jako lepsze, bliższe i bardziej prawdziwe, o tych w zwykłej ludzkiej rodzinie. Bella ani przez chwilę nie ma wątpliwości, że mogłaby wśród nich żyć. Ich otwartość i empatia ją zaskakuje.

2. Dorośli

Relacje dorosłych z dziećmi w świecie ludzkim przedstawione są bardzo skąpo. Szkolni nauczyciele, to postaci zupełnie niemające wpływu na życie Belli, niebędące dla niej żadnym wzorem. Jedynym dorosłym, który tak naprawdę interesuje się jej losem, jest stary Indianin, Billy, który jak się później okazuje, jest wilkołakiem. Bardziej rozbudowane relacje między dorosłymi a młodzieżą możemy znaleźć w świecie wampirów. Dorosłym, funkcjonującym w takich relacjach jest Carlisle, przyjaciel i autorytet dla swoich przybranych dzieci i dla Belli.

3. Rówieśnicy

Charakter relacji wśród młodzieży należącej do wampirów omówiłam już wyżej, natomiast analogiczne relacje wśród zwykłej młodzieży są raczej pokazane jako dosyć płytkie. Chociaż Bella zostaje przez uczniów szkoły przyjęta serdecznie (co jest dla niej zaskoczeniem) poznaje nowe koleżanki, które w większości są miłe i ma też powodzenie u chłopców, to wszystko jest dla niej bardziej męczące niż przyjemne. Młodzież szkolna rozmawia raczej o trywialnych sprawach, które dla Belli nie są interesujące, jak relacje towarzyskie, nowe ubrania, wyjazd na plaże czy szkolny bal. Więzi między nastolatkami są kruche i tymczasowe. Nie ma tu głębszych relacji czy chęci poznania drugiego człowieka, wzniosłych uczuć, porywających emocji. Ważne jest bycie miłym, lubianym, wesołym. Inaczej pokazana jest natomiast relacja Belli z Edwardem, która ma być jakoby bardziej ludzka, przyjacielska, szczera i związana z głębokim uczuciem. Również relacje Belli z rodzeństwem Edwarda są serdeczniejsze i bliższe niż związki dziewczyny z innymi śmiertelnikami.

4. Relacje damsko-męskie

Relacje damsko-męskie przeanalizuję na podstawie związku Edawrda z Bellą. Ta para romantycznych kochanków, których miłość napotyka przeszkody prawie uniemożliwiające jej zrealizowanie, porównywana jest przez autorkę do Romea i Julii. Tak jak jednak w przypadku bohaterów dramatu Szekspira, niemożliwość połączenia zakochanych wynika z przyczyn zewnętrznych, tak tutaj przeszkodą jest drapieżna natura Edwarda. Chłopak boi się, że skrzywdzi Bellę, a jednocześnie nie potrafi się jej wyrzec. Pierwszą emocją, która przyciąga go do dziewczyny, jest pożądanie jej krwi. Jak sam przyznaje, stanowi dla niego pokusę, jako niezwykle smakowita potrawa. Później zaczyna go ona intrygować, bo nie jest w stanie przewidzieć, jak Bella się zachowa. W końcu Edward zakochuje się w dziewczynie do tego stopnia, że potrafi zapanować nad swoją krwawą żądzą. Musi się jednak dalej pilnować, bo Bella rozbudza też jego potrzeby erotyczne. W dodatku okazuje się, że ona czuje do niego to samo. Ich związek jest pełen namiętności, podsycanej tym, że ryzyko związane z jej zrealizowaniem jest śmiertelnie dla Belli niebezpieczne. Dziewczyna wcale się nie boi igrać z losem, Edward zaś świadomie ją uwodzi i prowokuje, do tego stopnia, że dziewczyna mdleje w jego ramionach z wrażenia, że ją pocałował. Momentami jednak Edward jest tak przerażony niebezpieczeństwami, na jakie naraża swoją wybrankę, że gotów jest ją porzucić. W tedy staje się nieprzystępny, poważny, czasem agresywny. Te zmiany nastroju wytrącają z Bellę z równowagi, bo nie wierzy ona do końca, że ktoś tak „idealny” się w niej zakochał. Nie odwraca się jednak od niego, chce wykorzystać dane jej szczęście.

Chłopak cały czas ma wątpliwości, czy postępuje słusznie, wystawiając Bellę niebezpieczeństwo i odbierając jej możliwość normalnego życia. Jest jednak za słaby, by zrezygnować ze spotkań z Bellą. Obserwuje ją, gdy śpi i czuwa nad jej bezpieczeństwem. Kilka razy ratuje jej życie. Opiekuje się nią trochę jak dzieckiem lub niezwykle kruchą i delikatną istotą.

Ich związek podlega jakiejś irracjonalnej sile, która wzbudza w nich uczucia niedające się uzasadnić ani zanegować. Są dla siebie nawzajem niezwykle atrakcyjni. Bardzo ważne w ich relacji są rozmowy, szczegółowo przez autorkę relacjonowane. Podczas tych rozmów bohaterowie starają się lepiej poznać, zadają sobie pytania dotyczące wielu spraw, jakby chcieli zrozumieć, co ich tak do siebie ciągnie. Jednak osią ich związku jest namiętność i napięcie erotyczne, sugestywnie budowane przez autorkę, dzięki szczegółowym opisom wzajemnej fascynacji i pieszczot, budzących w kochankach emocje ponad ich wytrzymałość.

Miłość jawi się więc jako ciągłe napięcie, atrakcja erotyczna, a zakochani to opętani żądzą i namiętnością kochankowie. Książka wyraźnie deprecjonuje związki między zwykłymi ludźmi, które po prostu nie „generują” takiej dawki emocji. Przy czym zapomina się tu całkowicie o tym, że Edward jest potworem i mordercą, a Bella, gotowa oddać duszę w imię miłości, godzi się w zasadzie na to, by przestać być sobą. Zastanawiające jest to, czy Edward by ją kochał tak samo, gdyby została wampirem, czy miałby jakiś problem z tym, że stała się  potworem – autorka tego tematu nie podnosi. Wszystko to sugeruje czytelnikowi, że tak naprawdę to świetnie by było, gdyby Bella została przemieniona. Mogłaby wtedy cieszyć się wiecznością z ukochanym i jego wampirzą rodzinką. Argument, wysuwany przez Edwarda, że straciłaby duszę oraz troska o rodziców, to wymówki, które, wobec możliwości spełnienia się magicznego uczucia, są błahe i nieprzekonujące.

IV  O książce

1. Język, jakim pisana jest książka, sposób opisu, słownictwo

Nie dość, że cała historia jest naiwna i naciągana, a jej atrakcyjność opiera się na wzbudzaniu w młodych czytelnikach ekscytacji erotycznej, to język, którym została napisana, pozostawia wiele od życzenia (oceniam oczywiście polskie tłumaczenie opowieści). Liczne powtórzenia zwrotów, jak: „nie fair”, „perskie oko”, „kpiarski uśmiech”, „aksamitny głos”. Opisy Edwarda, jak na przykład: „wyglądał jak młody grecki bóg”, „przypominał posąg Adonisa”, „Jego uroda rozświetlała całe pomieszczenie”, są doprawdy szczytem grafomaństwa i wywołują śmiech (skądinąd szczery). Pojawiają się też różne inne niefortunne sformułowania, jak: „Moje myśli wirowały szybciej niż nakrętka od lemoniady” czy „Jess była rozdarta pomiędzy długą, prostą, czarną kreacją bez ramiączek a jaskrawoturkusową z ramiączkami i do kolan.” Wszystkie te językowe niedociągnięcia sprawiają, że historia traci na wiarygodności i staje się po prostu śmieszna. Wykonywane przez główną bohaterkę czynności, które nie wiadomo czemu autorka z lubością opisuje (co wygląda mniej więcej tak: Bella ubrała się, umyła zęby, poszła do kuchni. Nalała sobie mleka i nasypała płatków. Potem spojrzała w lustro i wyszła z domu…) – są porażająco nudne. Dodatkowo, o niskim poziomie literackim świadczą zbyt długie i nieciekawe dialogi, nieudane próby zbudowania romantycznego nastroju, zbyt rozbudowane i żałośnie banalne opisy pieszczot, typu: „Poczułam, że ruchem delikatniejszym od skrzydła ćmy, odgarnia do tyłu moje wilgotne włosy, by móc dotknąć ustami wgłębienia pod moim uchem”. Razi też ciągłe powtarzanie, jak to Bella tęskni za Edwardem, w jaką euforię wpada na jego widok, jak on z kolei „upaja się jej zapachem” i „mruczy” jej do ucha. Jednym słowem autorka do znudzenia powtarza, jak to Bella i Edward są na siebie „napaleni” i jak to biedactwa swojej żądzy zrealizować nie mogą. W miarę czytania książka staje się po prostu monotonna i męcząca. Oczywiście, dla nastolatek, tak szczegółowe rozbudowanie tematu fascynacji erotycznej bohaterów, jest zapewne bardzo ekscytujące i stanowi główną (jeśli nie jedyną) atrakcję książki.

2. Promocja książki, książka jako produkt

Mechanizmy promocji książki są tu podobne jak w przypadku Harrego Pottera i związane z takimi samymi niebezpieczeństwami. Inny jest „target”, czyli grupa potencjalnych odbiorców lektury. Książka jest adresowana do osób nieco starszych i zainteresowanych innymi aspektami życia. Tak jak w poprzednim przypadku „kuszenie” dziecka-konsumenta, polegało na budowaniu atmosfery tajemniczości i przygody, tak teraz podstawowym „wabikiem” ma być prawdziwa miłość. Ale tylko „ma być”, bo, jak stwierdza w jednym z wywiadów filmowy odtwórca roli Edwarda, historia opisana przez Stephanie Meyer jest bardziej projekcją fantazji erotycznych autorki, niż trafnym przedstawieniem uczucia, jakim jest miłość. Zgadzam się całkowicie z opinią aktora. Pomysł na książkę opiera się wyłącznie na wzbudzaniu napięcia erotycznego. Poza tym książka nie ma ani ciekawej fabuły, ani interesujących bohaterów, a pod względem literackim jest bardzo mizerna. Jak obiecuje zapowiedz na okładce, Zmierzch ma być „porywająca opowieścią o miłości”. Tymczasem mamy tu do czynienia nie z porywająca opowieścią, lecz z sensacją i nie z miłością, tylko z pożądaniem.

W rezultacie więc, muszę stwierdzić, że historia opowiedziana w Zmierzchu jest żerowaniem na naturalnej dla młodych ludzi fascynacji tematami seksu i miłości, które są tu jednak przedstawione w sposób fałszywy i prowadzą jedynie do niezdrowej ekscytacji lub frustracji. Można powiedzieć, że opowieść ta jest karykaturą romantycznej miłości.

Podsumowanie

Niestety książka, którą przyszło mi analizować, nie jest ani lekturą literacko interesującą, ani nie wnosi do świata młodzieży pozytywnych wartości. Prezentowane w niej postawy życiowe opierają się na poglądzie, że zwykłe życie jest nudne, bo nie niesie ze sobą tylu wrażeń i emocji, ile się nam należy. Deprecjonowanie ludzkiego życia, jako pozbawionego wyzwań, dramatów, radości czy prawdziwej miłości, jest jawnym zakłamywaniem rzeczywistości i odbieraniem istotności każdemu ludzkiemu istnieniu. Zupełnie zapomina się tu o uczuciach, które mogą być bardziej subtelne, a przy tym głębsze i wcale nie muszą wiązać się z ciągłym podnieceniem. Utożsamianie miłości z pożądaniem, to afirmacja płytkich związków międzyludzkich. W dodatku miłość taka staje się nieosiągalna dla zwykłego człowieka, bo nie dość, że jej obiektem musi być istota idealna (fizycznie!) to jeszcze musimy jej nieustannie pożądać (wszystko jedno, w jakim nastroju akurat jesteśmy). Podkreślanie roli fizyczności, to uprzedmiatawianie siebie i ukochanej osoby, jako obiektów pożądania. Nie ma tu mowy o pielęgnowaniu „uczucia”. Emocje są po prostu bohaterom „dane”, a nie „zadane”, w sensie wysiłku, jakiego wymaga każda relacja z drugim człowiekiem. Pożądanie, jakie odczuwają do siebie Bella i Edward, załatwia całą sprawę za nich, a to, że dzięki rozmowom coraz lepiej poznają, nie wnosi nic nowego do ich uczucia, może tylko są bardziej na siebie „napaleni”. Taki sposób rozumienia miłości, który lansuje w swojej książce autorka, jest odbieraniem temu uczuciu całego wachlarza jego odcieni. Jest też negowaniem związanej z nim odpowiedzialności za drugiego człowieka. Nie sądzę, by promowanie takich postaw było dla młodzieży, tuż na progu dorosłości, kiedy to właśnie nawiązuje się pierwsze poważniejsze relacje, było słuszne. Ponadto książka ta jest pewnego rodzaju ekshibicjonizmem, upublicznianiem intymnych przeżyć bohaterów, które są w dodatku opisane w sposób mało subtelny, zbliżający się w swej ekspresji do pornografii. Miłość, która ze swej natury jest czymś bardzo indywidualnym, którą można przeżyć tylko jako własne doświadczenie, zostaje tu zrównana z fizycznymi objawami pożądania, a potem sprzedana jako towar do masowej konsumpcji. O miłości trzeba po prostu umieć pisać i nie bez powodu najłatwiej jest to osiągnąć w poezji, która operuje środkami wyrazu, umożliwiającymi bardziej intuicyjne i głębsze rozumienie tego „nieprzekazywalnego” uczucia.

Bardzo niepokojące jest też moim zadaniem sytuowanie miłości, i w ogóle związków międzyludzkich, poza moralnością. A tak się moim zdaniem dzieje, gdy przyjrzymy się decyzjom podejmowanym przez Carlisle’a. Otóż wampir ten, pomimo rzekomej odrazy do swojej rasy, decyduje się przemienić w wampira innego człowieka. Chociaż dylemat moralny bohatera jest tu wyraźnie zasygnalizowany, jego powaga nie została dostatecznie zaznaczona. Carlisle robi to, bo czuje się samotny, nie ma z kim dzielić życia, a przemienia kogoś, kto i tak miał zaraz umrzeć, więc można powiedzieć, że „ratuje mu życie”. Takie wyjaśnienie jest jednak obłudne. Autorka stara się przedstawić Carlisle’a jako postać o „szlachetnych pobudkach”, kogoś, kto jest podziwiany ze względu na swoją determinację, odwagę i dobroć. Jak to się dzieje, że tak dobra osoba zamienia kogoś w potwora, wiedząc, jakie cierpienie się z tym wiąże? Jakim prawem decyduje o życiu i śmierci?! Autorka stwarza atmosferę, sugerującą, że w gruncie rzeczy Carlisle ma prawo używać swoich „boskich” kompetencji i „stwarzać” podobne do siebie istoty. Wszystko to w imię miłości, ale jakiej miłości? Chyba niestety tylko miłości własnej! Co dziwniejsze, pomimo rzekomych rozterek moralnych, Carlisle przemienia kolejne osoby, co jest w książce określane, jako ich „ratowanie”. Przy czym nie wiadomo, czemu akurat ci ludzie, których zamienił w wampiry, są jak on „wegetarianami”? Ale dlaczego? Skąd Carlisle może mieć pewność, że nie stworzy krwiożerczej bestii? W żaden sposób nie jest to w książce wyjaśnione. W dodatku ten „dobry” ojciec, w trosce o szczęście syna, jest też gotów zamienić w potwora Bellę, która wcale nie jest umierająca i nie musi być „ratowana”. Ponadto nie ma tu „kary” za te moralnie dwuznaczne decyzje, oczywiście nie chodzi mi o grom z jasnego nieba, ale o degradację osobowości, wyrzuty sumienia, wewnętrzne cierpienie. Płynie z tego niebezpieczny wniosek, że człowiek, by realizować swoje pragnienia, powinien robić wszystko (nawet kosztem innych), gdyż to właśnie pragnienia są naszym prawdziwym „ja”. Zapomina się tu, że dotarcie to naszych „prawdziwych” potrzeb i pragnień wiąże się z sporym wysiłkiem naszej świadomości. Cały więc opis tego, jak to strasznie być wampirem, jakie to cierpienie i wstręt do siebie samego się czuje, stają się tylko pustymi słowami, zakłamaniem. W gruncie rzeczy to świetnie jest być potworem, nieśmiertelnym, zwinnym, utalentowanym, przeżywającym wszystko stokroć prawdziwiej niż zwykły człowiek. Również upór Edwarda, by nie zamieniać Belli w wampira, choć ma być wyrazem szlachetności chłopaka i jego troski o duszę ukochanej, jest po prostu pretekstem, by historia mogła się toczyć przez kolejne tomy. Gdyby Bella została wampirem, opowieść straciłaby na pikanterii, tracąc w ten sposób swój jedyny atut. Ukazywanie kontrowersyjnych postaw moralnych, jako niebudzących specjalnych wątpliwości, uważam za zabieg, łagodnie mówiąc, nietrafiony.

Z lektury książki Stephanie Meyer wynika zatem, że najważniejsze w życiu są silne emocje, pożądanie, dobrobyt, piękne, atrakcyjne ciało, zapierająca dech w piersi przygoda. W dodatku to wszystko jest na tyle cenne, że oddanie za to duszy, wydaje się być ceną wcale niewygórowaną. Głęboka nieprawdziwość opowieści (i wcale nie dlatego, że jest ona wymyślona) budzi ogromny niepokój, który moim zdaniem wynika z faktu, że książka bardzo oddala się od prawdy o człowieku. Zmierzch, to wizja tego, jak mogłaby wyglądać realizacja pragnień sztucznie podsycanych przez współczesną kulturę. Wizja przerażająca.


[1] Zażyłość Belli z wampirami sprawia, że rodzice dziewczyny również znajdują się w niebezpieczeństwie. Jeden z wampirów polujących na Bellę, pozoruje, że schwytał jej matkę. Bella daje się oszukać i jest gotowa umrzeć, by uratować Renée.

 

[2] Edward się boi, że straci nad sobą panowanie, i z nadmiaru emocji zabije Bellę.

[3] To, czy jest ona aż tak dramatyczna, jest moim zdaniem dyskusyjne, omówienie tej kwestii znajduje się w dalszej części pracy.

Read Full Post »

Harry Potter

O tym, dlaczego przeczytałam dwa pierwsze tomy Harry’ego Pottera i jakie wnioski z tego wysnułam…

Książki Joanne Rowling o Harrym Potterze należą do nurtu literatury popularnej i jako takie stały się ważnym doświadczeniem całego pokolenia dzieci i młodzieży. Treści w nich przekazywane miały lub nadal mają wpływ na kształtowanie się zarówno świadomości zbiorowej jak i każdego czytelnika z osobna. W związku z tym, zrozumienie, jakie propozycje światopoglądowe książki ze sobą niosą jest sprawą nie bez znaczenia. Przeprowadzona przeze mnie analiza dwóch pierwszych tomów przygód Harry’ego (Harry Potter i kamień filozoficzny oraz Harry Potter i komnata tajemnic), nie jest niestety dla książek pomyślna, a o tym, dlaczego tak jest, można dowiedzieć się w zamieszczonym poniżej omówieniu lektury. Analiza jest podzielona na cztery grupy zagadnień. Pierwsza grupa będzie dotyczyła bohaterów, ich postaw i dążeń, druga konstrukcji przedstawionego świata i związanych z tym przekazów, w trzeciej przyjrzę się relacjom rodzinnym i przyjacielskim, w ostatniej zaś omówię zagadnienia związane z językiem, jakim napisana jest książka, zasobem słownictwa oraz promocją książki. Na zakończenie przedstawię podsumowanie i wnioski.

Analiza serii książek Joanne Rowling o Harrym Potterze

Bohaterowie:

1. Bohaterowie – dzieci

Bohaterami serii książek Joanne Rowling są przede wszystkim dzieci. Postacią pierwszoplanową jest Harry Potter oraz dwoje jego najbliższych przyjaciół, Ron Weasley i Hermiona Granger. Wszyscy oni są czarodziejami i chodzą do Hogwartu, szkoły magii i czarodziejstwa. Szkoła ta w swej strukturze przypomina tradycyjną angielską szkołę, różni się jedynie dziwacznymi zajęciami, na które uczęszczają uczniowie jak na przykład nauka latania na miotle czy sporządzania eliksirów. Dzieci-czarodzieje, poza tym, że potrafią posługiwać się magią, są poniekąd zwykłymi dziećmi[1]. Mamy wśród nich postaci bardziej lub mniej lubiane, odważne, takie, które chętnie pomagają innym oraz samolubne, zarozumiałe, a nawet okrutne. Niektórzy z uczniów mają duże zdolności magiczne, inni nadrabiają pracowitością, jeszcze inni natomiast ciągle mają trudności z nauką. Cała młodzież ucząca się w Hogwarcie podzielona jest na cztery grupy, tak zwane „domy”, które ze sobą rywalizują o zdobycie jak największej ilości punktów. Punkty są przyznawane za osiągnięte sukcesy, odejmowane zaś za złamanie reguł szkoły. Ci, którzy zdobywają dla swojego „domu” dużą ilość punktów, są lubiani i popularni. Ważnym zajęciem uczniów jest dyscyplina sportowa zwana quidditch, polegająca na odbijaniu i łapaniu piłek przez zawodników latających na miotłach. Sport ten wywołuje duże emocje zarówno wśród dzieci, jaki i nauczycieli. W książce nie jest wyjaśnione, dlaczego jedne dzieci mają większe zdolności magiczne od innych, są to cechy, z którymi (jak ze wszystkimi „zwykłymi” zdolnościami) człowiek się rodzi. Nie jest też pokazane, w jaki sposób następuje rozwój tych umiejętności, wiadomo tylko, że dzieci się uczą zaklęć, co jest przedstawiane jako duży wysiłek, jednak zdolności magiczne zdają się rozwijać obok, poza świadomością uczniów. Ważnym elementem rzeczywistości świata czarodziei są kwestie materialne. Dzieci pochodzą z rodzin o różnym uposażeniu i nie wszystkich stać na nowy zestaw podręczników czy najnowszy model miotły. Magiczne przedmioty często pomagają w osiągnięciu przewagi nad rówieśnikami, są powodem do dumy, a ich wykorzystywanie w zasadzie nie wiąże się z żadną niezwykłością, lecz jest opisywane tak, jak korzystanie z nowoczesnej technologii. Oprócz szkolnych zajęć, główni bohaterowie przeżywają różne niebezpieczne przygody, które najczęściej wymagają naruszenia zasad szkolnych. Dzieci walczą ze złem, uosabianym przez czarodzieja Voldermota, który kiedyś zamordował rodziców Harry’ego. Więzy przyjaźni między dziećmi są silne, a wzajemna lojalność godna podziwu. Dzieci wcześniej niż dorośli dostrzegają zagrożenia i wbrew poleceniom nauczycieli, narażając się na niebezpieczeństwo, samodzielnie rozwiązują zagadkę i pokonują zło. Jak się okazuje, działają często skuteczniej od dorosłych. Ostatecznie ich zasługi zostają uznane i docenione przez nauczycieli.

W książce jest też przedstawiony świat dzieci nieposiadających własności magicznych. Głównym jego reprezentantem jest Dudley, syn państwa Dursleyów. Dursleyowie nie są czarodziejami, to zwykli ludzie, u których Harry Potter, po śmierci rodziców, wychowywał się do momentu pójścia do Hogwartu. Dudeley, otyły, zarozumiały i niezbyt rozgarnięty chłopiec, nie lubi Harry’ego i jak tylko może znęca się nad nim. Jego ulubione zajęcia to jedzenie, oglądanie telewizji, gry komputerowe i psucie niezliczonych prezentów, które dostaje od rodziców.

2. Bohaterowie – dorośli

Podział na czarodziei i pozbawionych właściwości magicznych ludzi (nazywanych Mugolami) obowiązuje również w świecie dorosłych. Ze strony czarodziei mamy do czynienia z niechęcią, a nawet wrogością i pogardą dla osób niemagicznych. Zwykli ludzie natomiast nic o istnieniu magii nie wiedzą (o co świat czarodziejski szczególnie dba), a jeśli nawet wiedzą, to, jak państwo Dursleyowie, pogardzają wszelkimi niesamowitościami. Zdaniem czarodziei, pozbawieni możliwości czarowania zwykli ludzie są skazani na swoje niedoskonałe wynalazki, ich życie jest żmudne, niewdzięczne i nudne. Przykładem jest wuj Harry’ego, Vernon Dursley, otyły mężczyzna, bez szyi, dyrektor bardzo dochodowej fabryki świdrów. Wykonywana przez niego praca to zajęcie pozbawione jakiegokolwiek polotu, polega bowiem na rozmawianiu przez telefon i wrzeszczeniu na pracowników. Jego żona, Petunia Dursley, ciotka Harry’ego, drobna koścista blondynka, zajmuje się domem oraz podglądaniem i obgadywaniem sąsiadów. Pozostali przedstawiciele świata mugoli są zarysowani bardzo oszczędnie. Na przykład rodzice Hermiony, która jako jedyna w rodzinie ma zdolności magiczne, godzą się z tym kim jest córka i dbają o to, by miała wszystkie niezbędne do nauki przedmioty. Kiedy spotykamy ich na ulicy Pokątnej, gdzie mieszczą się sklepy z magicznymi przedmiotami, są jednak onieśmieleni, a sama Hermiona w zasadzie nigdy o nich nie wspomina.

Dorośli ze świata czarodziei to przede wszystkim nauczyciele z Hogwartu. Są wśród nich postaci bardziej i mniej lubiane przez uczniów. Nauczyciele, podobnie jak uczniowie, żyją życiem szkoły i angażują się w rozgrywki między „domami”. Przejmują się losem uczniów i dbają o porządek w szkole. Dyrektor Hogwartu, Albus Dumbledore, uznawany z jednego z największych czarodziei, jest sprawiedliwym i odważnym człowiekiem. Wśród dorosłych mamy też postaci kierujące się pragnieniem potęgi i władzy, jak Voldemort i jego poplecznicy, chorobliwie ambitni i pełni nienawiści.

Dorośli czarodzieje różnią się od swoich niemagicznych rówieśników w zasadzie tylko tym, że wykonują rozmaite dziwaczne zawody, zaś ogólny schemat życia jest bardzo podobny. Też muszą zarabiać pieniądze, i idzie im to lepiej lub gorzej, zakładają rodziny, mają problemy wychowawcze, zajmują się domem itd. Różnica polega na tym, że w świecie czarodziei dorośli i dzieci są bliżej siebie, mają wspólne cele i dążenia.

Oprócz wyżej wspomnianych postaci w książce pojawiają się także duchy i inne stwory, z których każdy prowadzi właściwy sobie tryb życia.

3. Główni bohaterowie

Postacią tytułową, a zarazem głównym bohaterem serii książek Joanne Rowling, jest Harry Potter. Jego rodzice, Lily i James Potterowie, zostali zamordowani przez złego czarodzieja Voldemorta, który planował także uśmiercić chłopca. Dziecko jednak przeżyło, czym zdobyło sobie sławę w świecie czarodziei. Harry nie pamięta jednak tych wydarzeń, był wtedy niemowlęciem, a państwo Dursleyowie postarali się, by nigdy nie dowiedział się kim byli jego rodzice. Osamotniony i źle traktowany przez ciotkę Petunię, siostrę Lily Potter, i wuja Vernona, o swoich zdolnościach magicznych dowiaduje się dopiero z listu informującego go o przyjęciu do Hogwartu. Tam dopiero poznaje historię swojej rodziny i zdobywa prawdziwych przyjaciół.

Harry’ego po raz pierwszy poznajemy, gdy jako niemowlę zostaje podrzucony pod drzwi mieszkania Dursleyów. Wychowywał się u nich do dziesiątego roku życia. O tym wczesnym okresie dzieciństwa wiadomo bardzo niewiele. Ze wspomnień chłopca wynika, że od samego początku był traktowany gorzej niż jego rówieśnik Dudeley, syn ciotki Petunii. Harry nie cierpiał swojego życia u Dursleyów, gdzie musiał mieszkać w komórce pod schodami, nosić stare ubrania Dudleya i znosić lekceważący i pogardliwy stosunek Petunii i Vernona. W szkole, do której obydwoje chodzili, wszystkie dzieci uważały Harry’ego za dziwoląga i w obawie przed bandą złośliwych chłopaków, której przewodniczył Dudleley, nie próbowały nawet zbliżyć się do Harry’ego. Kiedy spotykamy go jako dziesięcioletniego chłopca, Harry nie okazuje w żaden sposób przywiązania do wujostwa. Zdecydowanie ich nie lubi i marzy o tym, by jakiś daleki krewny go stamtąd zabrał. Wyraźnie widać też, Harry czuje się lepszy od Dudeleya, od którego jest po prostu inteligentniejszy, oraz od wuja Vernona i Petunii, których uważa za nudnych i nieprzyjemnych ludzi. Jest jednak grzecznym i posłusznym chłopcem, rzadko pozwala sobie na jawny sprzeciw wobec Dursleyów. Kiedy poznaje prawdę o swoim pochodzeniu ma jednak do nich żal, że niczego mu nie powiedzieli o rodzicach. Początkowo trudno mu uwierzyć, że jest sławny i w zasadzie nie przywiązuje do tego większej wagi. Nie jest zarozumiały. Obawia się nawet, że nie jest tym za kogo go uważają, jest onieśmielony i niezbyt pewien siebie. Szybko jednak oswaja się ze swoim nowym życiem i nie tęskni do starego. W drugim tomie Harry przeżywa pewne problemy z tożsamością, obawia się mianowicie, że jest potomkiem Salazara Slytherina. Slytherin był jednym z założycieli Hogwartu. Według niego przyjmowanie do szkoły dzieci pochodzących z rodzin zwykłych ludzi było niesłuszne. Z powodu swoich poglądów popadł w konflikt z pozostałymi trzema twórcami szkoły. Slytherin, to również nazwa jednego z „domów”, do których należy nielubiany przez Harry’ego, Draco Malfoy, a wcześniej także Voldemort. Obawy Harry’ego wynikają z tego, że Tiara Przydziału, decydująca o przydzieleniu danej osoby do odpowiedniego dla niej „domu”, chciała go początkowo umieścić w Slytherinie. Jednak chłopiec się na to nie zgodził, bo bardzo chciał znaleźć się tam, gdzie Ron i Hermiona, w Gryffindorze. Ponadto okazuje się, że Harry potrafi rozmawiać z wężami, co było charakterystyczną umiejętnością Slytherina. Harry nie chce, żeby go coś łączyło z tymi złymi postaciami i bardzo przeżywa fakt, że inne dzieci podejrzewają go o złe zamiary.

Ponieważ rodzice zostawili mu w spadku fortunę, bezpiecznie zdeponowaną w banku goblinów, chłopiec może sobie pozwolić na zakup najlepszego sprzętu. Na każdym kroku zresztą czarodziejskie przedmioty i stworzenia wspomagają w znacznym stopniu Harry’ego, który bez nich nie mógłby pokonać Voldemorta. Harry w ogóle zdaje się nie mieć żadnej świadomości swojej mocy, w tym sensie, że ją „ogarnia” czy nad nią panuje, nie ma także żadnych konsekwencji jej wykorzystywania. Wszystko jest mu dane. Harry nie musi podejmować żadnego większego wysiłku. Los nie stawia go też przed trudnymi wyborami. Nie ulega on złym emocjom czy pokusom, z którymi musiałby walczyć. Nie miewa złych intencji i nie musi pokonywać własnych słabości, bo nawet jeśli jakieś ma (np. brak pewności siebie), to ich przezwyciężenie nie jest spowodowane pracą jego woli, lecz czynnikami zewnętrznymi.

Autorytetem dla Harry’ego jest Albus Dumbledore, odważny i mądry czarnoksiężnik, który czuwa nad chłopcem. Jego rola ogranicza się jednak do podsuwania Harry’emu odpowiednich magicznych przedmiotów, Dumbledore nie przekazuje mu natomiast żadnej głębszej wiedzy. Harry polega jedynie na swoim oglądzie świata i kieruje się takimi wartościami, jak: przyjaźń, lojalność i odwaga. Jego cele i dążenia nie wykraczają zanadto w przyszłość, Harry ma bowiem mnóstwo bieżących spraw. Jest kluczowym zawodnikiem drużyny quiddicha i walczy z Voldemortem, który zagraża nie tylko jemu, lecz także innym dzieciom. Można więc powiedzieć, że jest on kimś w rodzaju herosa, o czym świadczą: dobre pochodzenie, tajemnicze okoliczności ocalenia, nieprzeciętne zdolności magiczne i szczególny los jaki przypada mu w udziale – czyli walka z największym złym czarnoksiężnikiem, którego boją się nawet dorośli czarodzieje. Ważnymi cechami Harry’ego są inteligencja i spryt, które pozwalają mu rozwikływać zagadki. Harry lubi siebie i nie ma problemów z poczuciem własnej wartości. Tęskni za rodzicami, jednak nie stara się specjalnie dowiedzieć o nich czegoś więcej. Jednocześnie nie czuć w tym bohaterze chorobliwej nienawiści czy chęci zemsty na Voldemorcie.

Najbliższy kolega Harry’ego, Ron Weasley, to rudy sympatyczny chłopak. Jego dwaj starsi bracia już Hogwart skończyli, a pozostali są wzorowymi uczniami. Ron obawia się, że im nie dorówna, w dodatku jest bardzo zawiedziony, że nie ma nowych rzeczy tylko wszystko dziedziczy po braciach. Ponieważ jest najmłodszym chłopcem w rodzinie, często staje się obiektem żartów starszych braci. Generalnie jednak cała rodzina Weasleyów jest ze sobą zżyta. Ron jest gotowy stanąć do walki w obronie honoru swojej rodziny.

Towarzyszką Harry’ego jest też Hermiona Granger. Ta bardzo pilna i obowiązkowa uczennica początkowo ma opory przed tym, żeby łamać regulamin szkoły. Kiedy jednak zaczyna rozumieć, że jest to jedyny sposób na pokonanie zła, realizuje swoje zadania z oddaniem i skrupulatnością. Jest ambitna, pracowita i lubi być doceniana. Jest też odważna i konsekwentna. Ważna jest dla niej przyjaźń i chętnie pomaga osobom które lubi. Niepokój wzbudzają w niej sytuacje i zadania, do których nie może się wcześniej przygotować czytając książki, na przykład nauka latania. Jest bystra i zdecydowana. Hermiona nie wstydzi się swoich mugolskich rodziców, ale też ich specjalnie nie potrzebuje (może jedynie po to, by kupili jej podręczniki).

Kolejnym przyjacielem Harry’ego jest Hagrid. Hagrid to dorosły mężczyzna, dwukrotnie większy od przeciętnego człowieka. Przez fałszywe oskarżenia został wyrzucony kiedyś z Hogwartu. Darzony jest jednak przez Dumbledore’a zaufaniem. Pełni funkcję leśniczego Hogwartu. Mieszka w drewnianej chacie, tuż obok Zakazanego Lasu, w którym grasują różne niebezpieczne potwory. Ten bardzo sentymentalny i wrażliwy wielkolud, zawsze ma wiele serdeczności dla różnych istot, które w innych budzą zgrozę. Jest poczciwy, naiwny i wrażliwy, ale przy tym dobry i lojalny. Łatwo przywiązuje się do ludzi. Marzy o własnym smoku, którym mógłby się opiekować.

Ważną postacią jest też Dudeley, syn Dursleyów, chłopiec wychowywany w sposób, który uwydatnia jego najgorsze cechy. Dudeley uważa się za lepszego od Harry’ego. Przyzwyczajony do tego, że zawsze dostaje to czego chce, w zasadzie nie ma żadnych zahamowań jeśli chodzi o zachowanie wobec rodziców. Boi się jedynie gniewu ojca. Jest agresywny i mało inteligentny. Nie szanuje otrzymanych na urodziny prezentów. Nie ma współczucia dla zwierząt. Jest egoistą. Jego ulubiona rozrywka to bicie słabszych. Jest uzależniony od telewizji i gier komputerowych. Realizację swoich potrzeb wymusza na rodzicach złością lub udawanym płaczem.

Bohater negatywny to Voldemort, zły czarodziej, z którym walczy Harry. Nie pojawia się w swojej własnej postaci, gdyż stracił większość swej mocy. Próbuje ją teraz odzyskać, a przy okazji pragnie też uśmiercić Harry’ego. Jest bezwzględnym mordercą i niegodziwcem, bez honoru i współczucia. Kiedyś był uczniem Hogwartu, nazywał się Tom Riddle. Wychował się w sierocińcu, prowadzonym przez ludzi bez zdolności magicznych, gdyż matka (czarownica) umarła po porodzie, a ojciec (mugol) odszedł od rodziny już wcześniej. Voldemort nienawidzi zwykłych ludzi.

Ostatnią postacią, o której warto wspomnieć, jest Draco Malfoy, blady blondyn, zarozumiały i złośliwy, który od początku nie wzbudza zaufania Harry’ego. Jak się później okazuje, ta pierwsza ocena jest słuszna. Chłopiec zazdrości Harry’emu sławy i za wszelką cenę stara się mu dokuczyć. Jego niezbyt rozgarnięci towarzysze, Crabble i Doyle, otyli i gburowaci, bezmyślnie wykonują polecenia Draco. Malfoy ma chorobliwą ambicję bycia kimś wielkim i ważnym. Wyraża się pogardliwie o innych.

4. Zło i dobro

Podział na bohaterów pozytywnych i negatywnych jest w książce wyraźny, lecz schematyczny. Po stronie dobra mamy więc: Harry’ego Pottera wraz z przyjaciółmi, Albusa Dumbledore’a, który jako jedyny nie boi się wymawiać imienia Voldemorta, Hagrida, rodzinę Weasleyów i inne postaci. Wszyscy oni charakteryzują się podobnymi cechami. Wartość ma przyjaźń, współpraca, troska o innych i lojalność. Pozytywnymi cechami są także pracowitość, przedsiębiorczość i konsekwencja (Hermiona), spryt, wyobraźnia i odwaga (Harry Potter), serdeczność, uczuciowość, empatia (Hagrid), a także rodzicielska miłość i poświęcenie (Lily Potter).

Najbardziej okrutnym ze złych postaci jest Voldemort. Choć pozbawiony części swojej mocy, wykorzystuje różne podstępy starając się zgładzić Harry’ego. Voldemort jest pełen nienawiści i żądzy władzy. Bez skrupułów wykorzystuje do swoich celów nawet niewinne dzieci[2]. Jego poplecznicy, do których należał ojciec Draco Malfoya, mają podobne ambicje. Co prawda Malfoy oficjalnie nie jest już po stronie Voldemorta, jednak w rzeczywistości mu sprzyja i choć nie zabija ludzi bezpośrednio, snuje intrygi i próbuje zastraszyć innych czarodziei. Między innymi za jego sprawą, uczniowie, pochodzący z rodzin zwykłych ludzi lub ze związków mieszanych, zostają narażeni na śmiertelne niebezpieczeństwo. Dla Malfoya liczą się pieniądze i dobre urodzenie. Uważa się za lepszego od innych. Jego syn, Draco Malfoy, ma podobny stosunek do życia.

Bohaterami negatywnymi są też Dursleyowie. To typowo mieszczańska, dobrze usytuowana rodzina, dla której również liczą się pieniądze i dobry wizerunek. Głównym zarzutem wobec nich jest to, że gardzą innymi ludźmi, są także pozbawieni empatii, nie mają wyobraźni i są nudni. Wychowują syna na egoistę, który nie ma szacunku dla nikogo. Zarzuca się im też brak poczucia humoru i głupotę. Wuj Vernon oraz Dudeley nie potrafią panować nad emocjami, kiedy wpadają w gniew stają się nieobliczalni. Odpychający jest także ich wygląd zewnętrzny. Dudley ma „duży różowy nos, wodniste niebieskie oczy, i gęste jasne włosy, przylizane gładko na wielkiej głowie”, w dodatku „prawie nie miał szyi”.[3] Negatywnie oceniane jest też to, że nie uprawia on żadnego sportu.

Świat:

Świat przedstawiony w książce Joanne Rowling dzieli się na ten zwykły, w którym mieszkają ludzie pozbawieni zdolności magicznych, i czarodziejski. Podział ten, choć wciąż mocno przez autorkę akcentowany, jest, moim zdaniem, czysto formalny. Struktura świata magii jest analogiczna do świata zwykłych ludzi. Mamy więc ministrów, prasę, sklepy, więzienie, szkołę, czarodzieje muszą pracować, zarabiają pieniądze. Posiadanie zdolności magicznych nie chroni przed ubóstwem, jak na przykład ma to miejsce w rodzinie Weasleyów, których nie stać na nowe podręczniki dla dzieci. Z tym kategorycznym rozróżnieniem kłóci się też trochę fakt, że czasem czarodziej rodzi się w rodzinie niemagicznej, jak w przypadku Hermiony.

Oba światy w znacznym stopniu się przenikają, istnieją w zasadzie w tej samej fizycznej przestrzeni. Czarodziejom nie wolno jednak używać magii w zwykłym świecie i są za to karani.

Reprezentantami świata zwykłych ludzi są Dursleyowie. W rodzinie tej, według oceny czarodziei (Hagrida, Dumbledore’a), ujawniają się w stopniu nadzwyczaj wysokim najbardziej znienawidzone cechy osób niemagicznych. Ich świat jest nudny, nic ekscytującego nie ma prawa się wydarzyć. Rozrywką jest telewizja, obgadywanie sąsiadów, gry komputerowe. Ważne są pieniądze, przedmioty świadczące o statusie majątkowym oraz robienie dobrego wrażenia na innych ludziach. Za atrakcję uważany jest McDonald, Zoo, wesołe miasteczko. Szczytem marzeniem jest zaś domek na Majorce. Ważne jest także pochodzenie i tradycja (Dudley idzie do szkoły, w której kiedyś uczył się ojciec). Z perspektywy czarodziei życie w świecie zwykłych ludzi jest bardzo uciążliwe. Magia bowiem ułatwia życie. Tak naprawdę jednak, jest ona jedynie innym sposobem wykonywania tych samych czynności, a więc po prostu wyższą technologią. Wśród czarodziei są też tacy, którzy żywią sympatię do ludzi. Przejawia się ona głównie w zainteresowaniu ich wynalazkami (ojciec Weasleya). Żaden czarodziej nigdy jednak nie będzie marzył o byciu zwykłym człowiekiem, zaś osoby, które nie mają zdolności magicznych, a zetknęły się z tym światem, często go podziwiają. Przykładem mogą być dziadkowie Pottera, którzy, jak to wynika z relacji ciotki Petunii, ekscytowali się osiągnięciami drugiej córki, Lily. Oprócz takich „strasznych” mugoli jak Dursleyowie w zwykłym świecie są też osoby całkiem miłe i normalne (rodzice Hermiony), lecz wszyscy oni są traktowani, jakby im czegoś brakowało, jakby byli upośledzeni.

To, jaki jest świat czarodziei, nie uzasadnia jego wyższości ani większej atrakcyjności, choć jest to ciągle podkreślane. Rzeczywistość szkolna, z którą mamy do czynienia najwięcej, jest, jak już wspominałam, podobna w swej strukturze do tradycyjnej angielskiej szkoły. Dzieci mieszkają w niej cały rok, wyjeżdżają tylko na wakacje i święta. Cztery „domy”, do których są przydzielone, mają własne oddzielne pomieszczenia, zabezpieczone hasłem. Szkoła mieści się w starym zamku, który kryje w sobie wiele tajemnic i jest zamieszkany przez różne stwory, często niebezpieczne. Nauka w szkole magii jest tak samo żmudna jak w zwykłej szkole. Dzieci muszą odrabiać prace domowe, czytać podręczniki i ćwiczyć zaklęcia, mają też egzaminy końcowe i rywalizują w dyscyplinie sportowej (quidditch). Niezwykłość tej szkoły polega oryginalności i dziwaczności lekcji, na które uczęszczają dzieci, jednak ta niezwykłość jest traktowana jak coś normalnego i jest, co pozwolę sobie powtórzyć, inną formą robienia tego samego. Prawdziwa różnica między światami tkwi, moim zdaniem, w tym, że świat magii jest dużo bardziej niebezpieczny. Łatwo tu można stracić życie i nawet na małe dzieci, czyhają potworne niebezpieczeństwa. Harry spotyka bestie i żywioły, z którymi nie poradziliby sobie dorośli. Jest to mroczny świat, w którym trzeba się wykazać refleksem, ale który też w nieuzasadniony często sposób doprowadza do ocalenia bohatera. Kulminacyjne momenty prowadzące do zwycięstwa nad złym czarodziejem są jakby wyreżyserowane, a niebezpieczeństwa, którym musi stawić czoła Harry, w zasadzie niczego go nie uczą, są jak gra komputerowa, która nie wymaga wysiłku polegającego na przełamaniu swoich lęków i zmierzeniu się z samym sobą. Jednym z głównych mankamentów książki, jest właśnie to, że przedstawia świat jako grę, zabawę, choć nawet czasem śmiertelnie niebezpieczną, to właśnie pozbawioną tego, co jest najważniejsze, czyli pracy nad sobą, dojrzewania naszej świadomości. Nie jest tak, co może sugerować książka, że trudności, na które napotykamy w życiu, można rozwiązać sprawnie operując elementami rzeczywistości, najczęściej ich pokonanie wiąże się z koniecznością spojrzenia w głąb siebie i autorefleksją, pozwalającą na przeformułowanie naszego stosunku do życia. Ponadto, wszystkie cechy bohaterów, zarówno te dobre jak i złe, są im w nieuzasadniony sposób „dane”. Nie ma tu dorastania do zmiany swojej postawy, rozumienia, że bycie dobrym i szlachetnym jest wartością. Nie ma także pokazanego upadku bohatera ani przemian powodujących, że staje się zły.

W obydwu światach bardzo dużą mówi się na temat tego, kto z jakiej rodziny pochodzi. Bezpośredni przekaz, jaki można znaleźć w książce, przedstawia sprawę pochodzenia jako rzecz niemającą większego znaczenia – wszak Hermiona, najlepsza przyjaciółka Harry’ego, ma „normalnych” rodziców. Jednak kwestia tego, kim są rodzice, jest ciągle podnoszona i mimo wszystko LEPIEJ być dzieckiem czarodziei niż zwykłych ludzi.

Zaskakująca jest też waga pieniędzy w świecie magicznym. I jest to w pewnym sensie zaprzeczenie samej magii. Jak to bowiem wytłumaczyć, że ktoś umie czarować i nie stać go na książki dla dziecka? Poza tym, warto przypomnieć, że za pieniądze da się kupić „lepsze”, bardziej magiczne przedmioty, które działają skuteczniej. Wynika z tego, że wartość samego czarodzieja nie ma znaczenia. Z drugiej strony zdolności jednak się liczą, w Harrym na przykład drzemie tajemniczy talent. Zdolności te są jednak poza świadomością bohatera, ujawniają się samoistnie, nie trzeba nad nimi pracować, nie wiąże się z ich posiadaniem ani specjalny wysiłek, ani żadne konsekwencje (!).

Relacje:

1. Rodzina

Relacje rodzinne, które książka jednoznacznie potępia, są pokazane na przykładzie Dursleyów. Dursleyowie nie są ze sobą blisko związani. Problemy z emocjonalnymi relacjami rodzinnymi sięgają jednak głębiej. Ciotka Petunia przyznaje się do tego, że wstydziła się swojej siostry Lily. Jej niechęć do Harry’ego wynika zapewne z zazdrości o zachwyt, jaki Lily wzbudzała w rodzicach. Z ust Vernona o rodzicach Harry’ego możemy nawet usłyszeć, że „…świat jest o wiele lepszym miejscem odkąd [Potterowie] się z nim pożegnali…”[4]. Dursleyowie traktują Harry’ego jak zło konieczne. Nie wolno mu zadawać pytań, podejrzewany jest zawsze o najgorsze intencje. Dursleyowie rozmawiają w jego obecności, na jego temat, tak, jakby nie było go w pobliżu. Wuj Vernon używa także przemocy fizycznej, potrafi chłopca uderzyć, Harry jest też karany – zamykają go w komórce. W dodatku nie pozwalają mu najadać się do syta i nie dostaje słodyczy. W stosunku do Dudleya postępują zupełnie odwrotnie. Wychowują go na egoistycznego, rozkapryszonego i złośliwego człowieka. Pozwalają mu na wszystko, łącznie z bezczelnym i brutalnym zachowaniem wobec matki, którą w napadzie szału potrafił nawet kopnąć. Co najdziwniejsze, zachowanie Dudleya ich nie niepokoi, a wuj Vernon wyraźnie się cieszy, nazywając Dudleya „spryciarzem”, kiedy ten, robiąc awanturę, wymusza kupienie kolejnych prezentów urodzinowych. Jest to więc rodzina patologiczna, pozbawiona głębszych więzi, jej członkowie nie szanują się, nie współpracują, lecz raczej nawzajem się wykorzystują. Niezrozumiałe jest trochę dlaczego Harry Potter, dziecko tak źle traktowane, wyrasta na całkiem normalnego chłopca, który nie ma kompleksów ani problemów z nawiązywaniem kontaktu z rówieśnikami (?).

Zupełnie inna jest rodzina Weasleyów. To wielodzietna rodzina. Ich dom: „Wyglądał jakby kiedyś był dużym kamiennym chlewem, do którego tu i tam dobudowano dodatkowe pomieszczenia, aż urósł na kilka pięter i tak się przechylił, że przed zawaleniem musiały go chyba chronić czary.”[5] Relacje rodzinne są serdeczne i pełne wzajemnej troski. Widać, że domowników łączą pozytywne więzi emocjonalne. Choć nie mają pieniędzy, dbają o wykształcenie dzieci. Dzieci natomiast darzą rodziców szacunkiem, a ich los nie jest im obojętny.

Inną czarodziejską rodziną, którą znamy jedynie ze wspomnień, jest rodzinna Potterów. Wiemy, że się kochali, byli razem szczęśliwi i zawsze stali po stronie dobra. Wiadomo także, że Lily oddała swoje życie za syna, i to poświęcenie, uczynione z miłości, uchroniło chłopca przed śmiercią.

2. Dorośli – dzieci

Relacje między dziećmi a dorosłymi, jakie znajdujemy w książce, są w pokazane jedynie na przykładzie stosunków nauczycieli z uczniami w Hogwarcie. Tak jak w każdej szkole, dzieci cenią nauczycieli prowadzących ciekawe zajęcia, nastawionych serdecznie do swoich podopiecznych, a także takich, którzy imponują im wiedzą i doświadczeniem. Nielubiani są zaś ci przesadnie surowi, niemający pomysłu na zainteresowanie ucznia przedmiotem, czy też tacy, którzy sami niewiele potrafią. Nauczyciele, a zwłaszcza opiekunowie „domów”, są bardzo zaangażowani w życie szkoły. Zależy im, by to ich uczniowie zdobyli jak najwięcej punktów i otrzymali na koniec roku główną nagrodę, tak zwany „Puchar domów”. Zabiegają o to czasem bardziej niż ich podopieczni. Przykładem mogą być trenerzy quidditcha – Filnt, opiekujący się drużyną Syltherinu (do którego należy Draco Malfoy) i Wood, który zajmuje się drużyną Gyffindoru (w której gra Harry). Wygrana w meczu oznacza bowiem przydzielenie zwycięzcom dużej ilości punktów. Harry, którego zadaniem w tej grze jest złapanie kuli zwanej „zniczem”, dostaje takie oto polecenie od Wooda: „…ten mecz musimy wygrać. Złap go [znicz] albo zgiń, próbując go złapać.”[6] Widać też wzajemną niechęć obydwu trenerów „…uścisnęli sobie dłonie (…) łypiąc na siebie groźnie i ściskając jeden drugiemu rękę o wiele mocnej niż to było konieczne.”[7] Nauczyciele w większości lubią uczniów zdolnych i pracowitych, prawie wszyscy darzą sympatią Harry’ego, są jednak też tacy, jak profesor Snape, którzy Harry’ego prawie nienawidzą. W przypadku Snape’a ta niechęć do chłopca jest tłumaczona tym, że kiedyś ojciec Harry’ego uratował Snape’owi życie. Profesor nie może znieść myśli o tym długu wdzięczności i za wszelką cenę uprzykrza Harry’emu życie. Wywołuje go często do odpowiedzi, a kiedy między Harrym i Draco dochodzi do pojedynku na czary, wyraźnie pomaga temu drugiemu. W ogóle można odnieść wrażenie, że dorośli w świecie czarodziei, jak słusznie zaznaczyła Ewa Paczoska, „…grają w tę samą grę, co dzieci.”[8] Walczą z tym samym złem, utożsamianym przez Voldemorta, mają podobne ambicje i dążenia. Różnica polega na tym, że dzieci mierzą się z niebezpieczeństwami, z którymi niejeden dorosły by sobie nie poradził, przejmują inicjatywę i często pierwsze dostrzegają zagrożenia. Jedynym dorosłym, który zdaje się mieć większą świadomość tego, co się dzieje, jest Albus Dumbledore, dyrektor Hogwartu, który czuwa nad losami Harry’ego, wspierając jego działania. Pokonanie złego czarodzieja nie byłoby możliwe bez wsparcia Dumbledore’a, który sam jednak nie uczestniczy w ostatecznym starciu (zazwyczaj nie ma go w szkole). Dumbledore jest w pewnym sensie architektem wydarzeń, zachowuje się bowiem tak, jakby wiedział z czym będzie musiał zmierzyć się Harry i przekazuje mu wiedzę, która okazuje się niezbędna podczas realizacji zadania. Harry wykazuje się lojalnością w stosunku do mentora. Ufa Dumbledore’owi, realizując niejako jego zamysły. Na końcu jest przez niego nagradzany i doceniany. Dumbledore nie troszczy się jednak o niego w tym sensie, że dba o jego rozwój i o to, by wyciągał głębsze wnioski ze swoich przygód. Jedyne „mądrości” jakie zostają mu przekazane, zostają sformułowane wtedy, kiedy chłopiec odnajduje zwierciadło pokazujące pragnienia i widzi w nim rodziców, a Albus ostrzega go, że „…naprawdę niczego nie daje pogrążanie się w marzeniach i zapominanie o życiu.”[9] oraz gdy Harry martwi się, że jest spokrewniony z Voldemortem, dyrektor poucza go, że „…to nasze wybory ukazują, kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności.”[10]

Warto jeszcze wspomnieć o relacji Pottera z Hagridem. Ten poczciwy olbrzym, pełen pozytywnych uczuć do chłopca, jest jego opiekunem i obrońcą. Jednak okazuje się, że w gruncie rzeczy jest mniej dojrzały od Harry’ego i sam potrzebuje opieki.

Ogólnie rzecz biorąc, świat czarodziei dzieli się przede wszystkim na dobrych i złych. To, czy ktoś jest dorosłym czy dzieckiem, nie ma większego znaczenia.

3. Rówieśnicy

Relacje między rówieśnikami, czy są to dorośli czy dzieci, są bardzo schematyczne. Postaci dobre kierują się przyjaźnią i pomagają sobie nawzajem, walcząc wspólnie ze złem. Ich przyjaźń opiera się nie na wspólnych zainteresowaniach czy poczuciu duchowej wspólnoty, lecz na opozycji wobec zagrożeń i spisków Voldemorta. Łączy ich też życzliwy stosunek do innych ludzi, wrażliwość na cudze cierpienie i gotowość do wspólnego działania. Źli bohaterowie natomiast są zarozumiali i chcą panować nad innymi, imponuje im siła i władza. Ich poplecznicy to najczęściej osoby niezbyt rozgarnięte, wręcz głupie – jak koledzy Draco Malfoya.

4. Damsko-męskie

Relacji damsko-męskich w tych pierwszych dwóch tomach jest niewiele. Przede wszystkim mamy małżeństwo Dursleów, których w zasadzie nie łączy uczucie ani żadna więź, ale podobny sposób patrzenia na świat, czyli zamiłowanie do spokojnego, monotonnego i dostatniego życia, bez refleksji nad własną osobą, humoru czy szczerej radości. Między Vernonem a Petunią nie ma ani serdeczności, ani żadnej namiętności czy wzajemnej troski. Są ze sobą, bo tak jest wygodnie i łatwo. Poznajemy także małżeństwo Waesleyów, którzy nie są zbyt bogaci, ale za to szczęśliwi. Troszczą się o siebie i mówią do siebie „kochanie”. Inną parą, o której jest mowa, są Potterowie. Wiemy on nich jedynie, że byli dobrym małżeństwem i bardzo się kochali. Niestety wszystkie te pozytywne wzorce relacji rodzinnych są zarysowane bardzo oszczędnie, a ich „dobroć”  nie sięga głębiej, ponad warstwę emocjonalną. Rodzice nie są dla siebie ani dla dzieci żadnymi autorytetami, ich zachowanie nie jest traktowane jako wzór do naśladowania. Nie są oni też partnerami do poważniejszej rozmowy. Relacje te są płytkie, banalne, związane ze sferą użytkową. Znowu brakuje tu takiego czysto ludzkiego zainteresowania drugim człowiekiem, próby zrozumienia siebie nawzajem. Wrażenie „szczęśliwości” jest przez autorkę uzyskane tylko poprzez pokazanie pozytywnych emocji, w żaden sposób nieuzasadnionych, będących fasadą, za którą kryje się pustka.

O książce:

1. Język

Książka jest napisana prostym językiem. Często pojawiają się słowa i zwroty używane w rzeczywistości przez dzieci i młodzież. Są to między innymi powiedzenia, jak: spoko, starzy (o rodzicach), odwal się, wciskać kit, jestem skonany. Oczywiście takie słownictwo sprawia, że bohaterowie stają się dzieciom bliżsi. Nie jest to jednak dobry sposób na zachęcenie do czytania literatury. Język w książkach dla dzieci nie powinien utrwalać złych nawyków, być wulgarny czy prostacki. A takie właśnie są czasem dialogi w Harrym Potterze. Ponadto brakuje tu finezji, humoru, pobudzających wyobraźnie opisów. Książka jest literacko bardzo słaba, „nie widać” w niej autora, czyli specyficznego dla dobrego pisarza, szczególnego sposobu posługiwania się językiem, jak to mamy u twórców literatury anglojęzycznej dla dzieci, jak: Tolkien, Dahl, Carroll. Odnosi się wrażenie, że książka ta jest jedynie zreferowaniem wydarzeń, których atrakcyjność polega na sensacyjności. Język jest potraktowany jak narzędzie do przekazu informacji, a nie jak dzieło sztuki. Jaki więc pożytek z książki, którą trudno nazwać literaturą?

Autorka nawiązuje do różnych postaci historycznych i literackich oraz do znanych w kulturze europejskiej legend. Mamy więc order Merlina, kamień filozoficzny, bazyliszka, Feniksa, a także Nicolasa Flamela, średniowiecznego alchemika. Chęć wykorzystania odwołań do kultury europejskiej jest jak najbardziej słuszna. Jednak autorka robi to nieporadnie, wątki są wklejone na siłę, co daje wrażenie sztuczności.

2. Książka jako produkt

Ważnym elementem związanym z wydaniem Harry’ego Pottera jest cała machina medialno-promocyjna, która temu wydarzeniu towarzyszyła. Jest to bardzo istotne z punktu widzenia niesionego przekazu, gdyż uprawomocnia zakłamywanie i przeinaczanie rzeczywistości. Każda reklama jest bowiem zawsze w pewnym stopniu kłamstwem, a w tym przypadku, przedstawianie miernej literatury, jako czegoś wyjątkowo interesującego, jest po prostu oszukiwaniem dzieci. Ślepa wiara w wartość wszystkiego co znane i powszechnie lubiane, nie jest dobrym fundamentem dla rozwoju jednostki, gdyż zwalnia człowieka z wysiłku samodzielnego szukania, a więc niezależnego myślenia.  Zabiegi marketingowe, jak sprzedawanie książki o północy, są tanim chwytem, grającym na dziecięcych emocjach. Oczywiście można powiedzieć, że wydawnictwa tylko „podchwyciły” zainteresowanie książką i niejako dały dzieciom to, czego chciały. Nawet jeśli tak było, jest to nawet bardziej niepokojące, bo świadczy o tym, że we współczesnym świecie bardziej liczy się wysoka sprzedaż, niż to, czy literatura jest dobra. Nawet jeśli dzieci chętnie czytają takie książki, nie znaczy to, że trzeba je nimi karmić. Obniżanie poziomu tylko po to, by się przypodobać najmłodszym, jest, moim zdaniem, brnięciem w ślepą uliczkę. Oczywiście autor książek dla dzieci powinien starać się pisać w sposób, który dla małych czytelników będzie przystępny i ciekawy, ale jednocześnie musi pamiętać jak ważne jest dbanie o jakość takiej literatury.

Najmocniejszym zarzutem wobec książek Joanne Rowling jest, moim zdaniem, to że budują one zaufanie do komercyjnych zabiegów, mających nas skłonić do zakupu jakiegoś przedmiotu, jak również do wiary, iż rzeczy popularne z pewnością są wartościowe. Taki przekaz jest wychowywaniem ludzi, którzy nie będą potrafili ochronić się przed manipulacją. Dlatego właśnie uważam, że czytanie Harry’ego Pottera nie jest samo w sobie niekorzystne, ale wiara, że jest to wspaniała książka, powinna już niepokoić.

Podsumowanie:

Przeprowadzona przeze mnie powyżej analiza treści i przekazów, które niesie ze sobą ta historia, nie jest niestety dla książek pomyślna. Zacznę jednak od elementów, które są pozytywne i budujące. Przede wszystkim jest to promowanie wartości, takich, jak: przyjaźń, odwaga, miłość rodzicielska, i postaw, jak: pracowitość, przedsiębiorczość, konsekwencja, spryt, serdeczność, uczuciowość i współczucie. Spośród nich wszystkich na pierwszy plan wysuwa się przyjaźń, polegająca na współpracy, lojalności i gotowości do niesienia pomocy. Jednak promowanie przyjaźni, to za mało, by uznać, że literatura ta jest wartościowa, zwłaszcza, jeśli zastanowimy się, na czym ta przyjaźń jest oparta. Wszystkie relacje w książce są bowiem powierzchowne i polegają na wspólnym działaniu skierowanym na zewnątrz, a nie na tym, że bohaterowie coraz lepiej poznają się nawzajem. Ponadto, wszystkie te pozytywne postawy i wartości są nieuzasadnione. Struktura świata stworzonego przez Joanne Rowling im „nie sprzyja”, gdyż książka pełna jest niespójności, polegających na tym, że co innego jest mówione czy deklarowane wprost, a co innego wynika z toku wydarzeń. Z jednej strony mamy więc pragnienie niesamowitości, przygód i wrażeń, gwarancją czego ma być życie w świecie czarodziei, z drugiej strony, magia staje się czymś zwyczajnym, codziennym, jest tylko towarem na sprzedaż i sprawniejszą metodą ułatwiania życia. Ta komercjalizacja i technologizacja magii sprawia, że traci ona swoją niezwykłość. Zostaje już tylko wartka akcja i sensacja. Podobnie jest w przypadku pochodzenia bohaterów. Mówi się o tym, że nie jest ono ważne, tylko źli bohaterowie tak uważają, a jednak warto być dobrze urodzonym (wszak każdy podziwia Harry’ego!). Oczywiście dobrze jest też mieć pieniądze, zwłaszcza takie, na które nie trzeba ciężko pracować. Wszystko przecież w świecie magii kosztuje, różdżka, lepsza miotła, i nawet jak się ma duży talent, trzeba polegać na przedmiotach, bez których nie da się nic osiągnąć. Siła nie wypływa z wnętrza bohaterów, lecz ze sprawnego manipulowania materią. Wszystko dzieje się „na zewnątrz” i to właśnie świat zewnętrzny jest przedstawiony jako główne pole działań człowieka. Nie ma pracy nad sobą, rozwoju, dylematów moralnych. Kochająca rodzina jest wartością, ale można się bez niej obyć i mimo bardzo złego traktowania w dzieciństwie, wyrosnąć na normalnego człowieka. Rozrywkę trzeba zaś czerpać z niebezpiecznych i ekscytujących przygód, bo zwykłe życie jest nudne. Są jeszcze książki, które oczywiście warto czytać, ale wcale nie trzeba (jest pokazane jedynie, że Harry czyta podręczniki). Nade wszystko jednak w książkach Joanne Rowling promowane jest konsumpcyjne podejście do życia, pogoń za przyjemnością i wrażeniami. Życie jest przedstawiane jako brutalna gra, w której liczy się czyjaś arbitralna ocena naszych osiągnięć, a nie wewnętrzne przekonanie o naszej wartości. W dodatku książki te nie pozostawiają alternatywy ani żadnej wątpliwości, że taka postawa jest słuszna.

Książki Joanne Rowling są niejako diagnozą współczesnej rzeczywistości i tak potraktowane mogą być nawet interesujące. Skoro więc rzeczywistość, która nas otacza jest właśnie taka, dlaczego potępiać książkę? Przede wszystkim dlatego, że jest to jedynie pewna wizja naszego świata, która wcale nie jest prawdą obiektywną i nie ma prawa rościć sobie do tego pretensji. W dodatku jej sankcjonowanie i apologia godzi w to, kim jest człowiek – samoświadomą refleksyjną istotą.


[1] Przewijający się w mediach i prasie argument, jakoby świat dziecięcych bohaterów przedstawiony w książkach Joanne Rowling był odzwierciedleniem stanu rzeczywistego, jest szkodliwą nadinterpretacją. Szkodliwą, ponieważ podobieństwo dążeń, zainteresowań i ambicji dzieci ze świata literackiego i rzeczywistego jest bardzo powierzchowne i nie może zostać uznane za jedyną obowiązującą prawdę, którą książki tej autorki i związana z nimi medialna propaganda, starają się narzucić.

 

[2] Wykorzystuje Ginny Weasley, zwodząc ją za pomocą swojego pamiętnika. Dziewczynka otwiera komnatę tajemnic uwalniając potwora, który zagrozi życiu uczniów. Na koniec Voldemort chce „wysysać” z niej życie, by móc podtrzymać swoje istnienie.

[3] Joanne Rowling Harry Potter i kamień filozoficzny, Media Rodzina, Poznań 2000, s. 26

[4] Tamże, s. 59

[5] Joanne Rowling Harry Potter i komnata tajemnic, Media Rodzina, Poznań 2000, s. 39

[6] Tamże, s. 178

[7] Tamże, s. 178

[8] Ewa Paczoska, Za co (nie) lubimy Harry’ego Pottera? [w:] Joanna Papuzińska, Grzegorz Leszczyński (red.), Kultura literacka dzieci i młodzieży u progu XXI stulecia, CEBID, Warszawa 2002

[9] Joanne Rowling Harry Potter i kamień filozoficzny, Media Rodzina, Poznań 2000, s. 222

[10] Joanne Rowling Harry Potter i komnata tajemnic, Media Rodzina, Poznań 2000, s. 347

Read Full Post »